Virginia Travers
Nazwisko matki: Burke
Miejsce zamieszkania: Hogsmeade
Czystość krwi: szlachetna
Status majątkowy: bogata
Zawód: anonimowo współprowadzi audycję o rodach arystokratycznych
Wzrost: 164 cm
Waga: 51 kg
Kolor włosów: ciemny brąz
Kolor oczu: matowoniebieski
Znaki szczególne: blizna na lewej dłoni po przypaleniu przez ojca papierosem oraz ledwo widoczny (za sprawą aptecznych eliksirów) jednowyrazowy napis - efekt wielokrotnego pisania krwawym piórem, kary narzuconej przez jej ojca
dwanaście i pół cala, dość sztywna, wiąz, łuska jeżanki
Ravenclaw
wielki, czarny pies
jej ojciec
zapach morza oraz matczynych perfum
ona z żyjącą matką
powieści detektywistyczne, literatura angielska, teatr, plotki, szpiegowanie
Harpie z Holyhead
dawniej sporo pływała
obecnie żadnej
Ali Michael
Pierwsze wspomnienia, które pamiętasz to negatywne emocje – złość spowodowana kłótnią. Do twoich uszu docierały krzyki ojca, płacz matki oraz jej załamujący się głos, błagający o to, by przestał nadużywać alkoholu. Wspominała również coś o innych kobietach, ale nie jesteś pewna czy to prawdziwy fragment wspomnienia czy może dopowiedzenie informacji poznanej lata później. Pośród ostrego podnoszenia głosu jesteś Ty – zdenerwowana i przerażona, a gdy to wszystko osiąga apogeum Twój ojciec zaczyna się dusić, patrząc w Twoją stronę, jakby od początku rozumiejąc, iż temu wszystkiemu jesteś winna Ty. Spotkała Cię kara, którą dotkliwie pamiętasz. W przeciągu kilku następnych lat odczuwałaś ją jeszcze niezliczoną ilość razy – za stłuczony wazon, za odzywanie się bez pozwolenia, za próbę obrony matki czy naganną ocenę na egzaminie końcowym. Nie miałaś nigdy w tym wszystkim przyjaznej twarzy – w oczach innych uchodziliście za idealną rodzinę. Od zawsze byłaś tylko Ty i Twoja matka, akceptująca Cię w pełni w przeciwieństwie do Twojego ojca, który po incydencie z objawieniem się twoich magicznych zdolności, nie omieszkał Ci wypomnieć, że nie jesteś synem. Pragnął go od zawsze, dostając Ciebie. Słuchasz tego po dzień dzisiejszy. Nie nagrodzono Cię za bycie metamorfomagiem i nie nagrodzono Cię też za to, iż nie okazałaś się charłakiem – po prostu od Ciebie tego wymagano, dlatego nie otrzymałaś choćby pochwały czy uśmiechu ze strony ojca. Do jedenastego roku życia miałaś jeszcze pełno mniej lub bardziej dotkliwszych momentów, a jedynym miłym wydaje Ci się poznanie Perseusa Avery'ego. Posyłałaś mu wiele nieśmiałych uśmiechów dopóki nie zapytałaś, czy nie chce z Tobą polatać na dziecięcej miotełce. W Hogwarcie trafiłaś do Ravenclawu, pisząc obfite w treść listy do matki, ona zaś w odpowiedzi przesyłała Ci zmyślone historie o tym, jak Twój ojciec przestał pić. Ty jednak miałaś dość tego, że wszystkie wasze brudne sekrety ukrywane są przed światem, więc nikt nawet nie mógł Ci pomóc. Winisz siebie za to, że w szkole wpadłaś w wir zabawy, pierwszego pocałunku, zawierania przyjaźni i pikantnych plotek, które tak lubisz, o życiu towarzyskim koleżanek i kolegów. W międzyczasie zaczęłaś pisać pamiętniki, aby dać upust swoim negatywnym emocjom. Gdy miałaś siedemnaście lat twoja matka popełniła samobójstwo, co twoja familia zatuszowała, podając do informacji publicznej historię o wypadku na wodach przy waszej rodzinnej posiadłości. Znienawidziłaś ojca jeszcze bardziej, doskonale zdając sobie sprawę, iż do jego wina. Zaczęłaś uciekać w książki, stroniąc od ludzi. Twoim jedynym przyjacielem stał się notatnik, w którym wszystko skrupulatnie zapisywałaś – każdą myśl. Z czasem pojawiały się tam wzmianki o innych ludziach, ich sekretach. Dalszy pobyt w Hogwarcie pamiętasz przez pryzmat nauki, pamiętnika oraz stresu przed egzaminami, kończącymi szkołę. Zdałaś je dobrze, osiągając znakomity wynik z transmutacji, gdzie Twoja rodzina nauczała Cię jej od najmłodszych lat. Nie usłyszałaś jednak ani słowa pochwały od ojca do którego powróciłaś po zakończonej edukacji pomimo faktu, iż nie byłaś w stanie na niego patrzeć. Brzydziłaś się nim oraz sobą, swoją słabością, bezsilnością – plułaś sobie w brodę, że nie potrafiłaś uratować matki, zaoferowana bujnym życiem towarzyskim w Hogwarcie. Milsze było Ci rozmyślanie o Perseusu Avery'm aniżeli dokończenie pisania listu do kobiety, która wydała Cię na świat. Zamknęłaś się w sobie na całe pięć lat. Przez pięć lat nie opuszczałaś murów posiadłości, zatapiając się w swoich smutkach, rozmyślając jedynie o matce. Przez pięć lat twoje serce przepełniał ból oraz rozczarowanie samą sobą. Przez pięć lat znosiłaś głównie krzyki ojca oraz jego zapijaczoną fizjonomię, czasem urozmaicaną wizytami Anthony'ego Burke'a – Twojego bliskiego kuzyna. Mieliście bardzo dobre kontakty od zawsze ze względu na zażyłość, która łączyła waszych rodziców – siostrę oraz brata. To on po pięciu latach Twojego zamknięcia się w murach rezydencji, zaproponował Ci ratunek od ojca. Wyznałaś mu wszystko, łkając, co rusz. Dziwiłaś się, iż Twoje słowa miały w ogóle dla niego jakikolwiek sens, ale miały i spotkały się ze zrozumieniem. Wyprowadziłaś się od Twojego oprawcy, zabójcy Twojej matki, który zbytnio się tym nie przejął, nie robiąc Ci jakichkolwiek problemów. Jesteś dozgonnie wdzięczna najdroższemu kuzynowi za uratowanie Cię przed dalszą autodestrukcją. Mieszkasz od lipca w wynajętym dla Ciebie przez Anthony'ego lokum, z którego jeszcze nie bardzo potrafisz wychodzić. Udajesz się głównie na terapię do Samaela Avery'ego lub czasem z kuzynem na przechadzkę po parku. Niedawno również zaczęłaś w pełni anonimowo współprowadzić audycję dotyczącą wyjawiania sekretów szlachciców, co bez wątpienia jest przyczyną tego, iż tajemnice Twojej familii są skrycie przetrzymywane. Na razie głównie bazujesz na informacjach zdobytych w przeszłości oraz przez Twoich kompanów, nie czując się jeszcze na siłach ich wydobywać sama, choć bez wątpienia fakt, że potrafisz przybrać dowolny wygląd, ułatwi Ci sprawę. Wszystko zaczęło się w momencie, w którym rozpoczęłaś pracę nad książką o brudnych sekretach arystokratycznych rodów. Wysyłając swój rękopis, zawierający pierwsze trzy rozdziały, do jednego z mało liczących się wydawnictw, otrzymałaś sowę zwrotną, proszącą o spotkanie na które udałaś się ze zmienionym wyglądem. Podjąwszy zlecenie musiałaś jednak wyjawić prawdę swojemu pracodawcy oraz najbliższym dwóm współpracownikom.
2 | |
18 | |
0 | |
0 | |
0 | |
0 | |
0 |
różdżka, sowa, teleportacja
[bylobrzydkobedzieladnie]
Witamy wśród Morsów
alone in the wind and the rain you left me
it's getting dark darling, too dark to see