Wnętrze lodziarni
AutorWiadomość
First topic message reminder :
-
Lokal zamknięty
Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?
[bylobrzydkobedzieladnie]
Wnętrze lodziarni
Lody... Kto ich nie lubi? Zwykłe, popularne wszędzie, dosłownie we wszystkich zakątkach świata i te bardziej nietypowe, autorskie wytwory, których przepisy są starannie skrywanym sekretem rodzinnych lodziarni. Niezależnie od wszystkiego, zimne przysmaki cieszą praktycznie wszystkich - i dorosłych, i dzieci. Z tego właśnie założenia wyszedł założyciel lodziarni na Pokątnej, racząc londyńczyków wybornymi słodkościami. Mimo dosyć ciężkiego okresu dla biznesu, drzwi tutaj są zwykle otwarte. Wstąp więc tutaj, strudzony wędrowcze. I... Uśmiechnij się.
Podchodzicie do drzwi wejściowych i dostrzegacie panującą wewnątrz pustkę. Dopiero po chwili odszukujecie spojrzeniem brzydki napis spisany w pośpiechu zamknięte. Domyślacie się, że wojna musiała zmusić właścicieli do wycofania się z prowadzenia biznesu. I kto wie? Może również ucieczki?
Lokal został zamknięty do odwołania. Można jednak prowadzić rozgrywki mające miejsce przed budynkiem.
Przez kilka sekund Florence miała wrażenie że świat ucichł... słychać było tylko ten nieznośny, nieprzerwany pisk, który jednak z czasem ucichł. Powróciły również normalne dźwięki, dzięki Merlinowi. Kobieta, nieco oszołomiona od nagłego huku i uderzenia, nie od razu zauważyła, że całkiem konkretnie poraniła się w rękę odpryskami. Odruchowo stanęła na nogi, kiedy Joey złapał ją za zdrową dłoń - dopiero wtedy dotarło do niej wszystko na raz.
Przed nią stał Joey, poraniony znacznie gorzej niż ona sama, kawałek dalej kołysała się jakaś pokraczna istota zbudowana z kawałków ściany lodziarni a za nimi znajdowały się zablokowane drzwi. W pierwszym odruchu Florence chciała krzyknąć ze strachu, jednak słowa Joey'a nieco ją otrzeźwiły - podobnie jak dźwięki dochodzące z głównej części sklepu. I owszem, przemknęło jej przez myśli, że potwór może jej całkowicie zniszczyć lokal - a jeśli będzie wyjątkowo nadgorliwy, to również i jej mieszkanie nad lodziarnią - jednak życie i zdrowie ludzi było ważniejsze. Popędzona słowami Joey'a podbiegła więc do wyłamanych drzwi.
- Stephanie! Angelica! Wyprowadźcie ludzi! I wezwijcie pomoc! Wiedźmą straż, aurorów! Kogokolwiek! - zawołała, licząc na to, że przerażone pracownice będą mieć na tyle zimnej krwi, by nie wpaść w totalną panikę i wykonać jej polecenie. Chwilę potem odsunęła się kawałek od gruzów, tarasujących wyjście. Błagała w myślach, by zaklęcie zadziałało - Reducto!
Przed nią stał Joey, poraniony znacznie gorzej niż ona sama, kawałek dalej kołysała się jakaś pokraczna istota zbudowana z kawałków ściany lodziarni a za nimi znajdowały się zablokowane drzwi. W pierwszym odruchu Florence chciała krzyknąć ze strachu, jednak słowa Joey'a nieco ją otrzeźwiły - podobnie jak dźwięki dochodzące z głównej części sklepu. I owszem, przemknęło jej przez myśli, że potwór może jej całkowicie zniszczyć lokal - a jeśli będzie wyjątkowo nadgorliwy, to również i jej mieszkanie nad lodziarnią - jednak życie i zdrowie ludzi było ważniejsze. Popędzona słowami Joey'a podbiegła więc do wyłamanych drzwi.
- Stephanie! Angelica! Wyprowadźcie ludzi! I wezwijcie pomoc! Wiedźmą straż, aurorów! Kogokolwiek! - zawołała, licząc na to, że przerażone pracownice będą mieć na tyle zimnej krwi, by nie wpaść w totalną panikę i wykonać jej polecenie. Chwilę potem odsunęła się kawałek od gruzów, tarasujących wyjście. Błagała w myślach, by zaklęcie zadziałało - Reducto!
What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
OPCM : 5 +2
UROKI : 4 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Neutralni
The member 'Florence Fortescue' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 89
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 89
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
Powietrze na małym zapleczu drżało - nie tylko od wciąż unoszącego się pyłu, ale i mdlącej aury, którą emanował "ścienny" golem. Dwie, czarne dziury, które tworzyły oczy, przypominały bezdenną otchłań właśnie kierowaną na najbliżej znajdującą się postać. Ostre fragmenty prowizorycznej kończyny przemieściły się i uformowały prymitywną maczugę. Istota odchyliła się do tyłu i z chrzęszczącym pomrukiem zamachnęła się w stronę Josepha.
Smuga, sprawnie wyczarowanego przez Florence zaklęcia pomknęła w stronę skupiska gruzu, by z hukiem je zmiażdżyć. Kobietą zachwiało, gdy fala uderzyła w blokadę, ale utrzymała się na nogach. Droga była wolna. Nie była jednak pewna, czy jej głos przebił się do znajdujących się po drugiej stronie ludzi. W panice i rosnącym zamieszaniu, jej głos musiał być stłumiony. Mogła jednak mieć nadzieję, że ktoś wystarczająco przytomny, zawiadomi odpowiednie służby. Dopiero kątem oka dostrzegała, że w stronę przyjaciela sunie potężne uderzenie.
Joe, w trakcie, gdy twoja towarzyszka odblokowywała przejście, miałeś chwilę, by rozejrzeć się wokół pobojowiska, a także bliżej (niż zapewne byś chciał) przyjrzeć się uformowanej, czarnomagicznej bestii. Wprawne oko, nawykłe do szybkiej analizy podczas meczy, pomogło i tym razem. To co od razu zwróciło twoją uwagę, to fakt, że istota nie posiadała żadnych, krytycznych miejsc, w które warto było uderzać. Zbudowana z kamiennych odłamków i fragmentów ściany, była w ciągłym ruchu. Części wciąż zamieniały się miejscami i formowały na nowo. Do głowy przyszedł jednak ci pomysł. Zimno. Mimo paskudnie czarnej aury, jaka wykazywała istota, zbudowana była z kamienia, naturalnie podatnego na siłę mroźnego żywiołu. Taką przynajmniej mogłeś mieć nadzieję.
Joe - leci w ciebie atak z st 118 (rzut + 60 (Sx2). W tej turze możesz wykonać jedną z akcji obrony (blok, unik, albo odskok).
Przy udanym odskoku, w następnej turze możesz użyć magii.
Flo - masz otwartą drogę ucieczki, chociaż kaszlesz i dusi cię od wciąż unoszącego się pyłu. Widzisz, że twój przyjaciel ma kłopoty. Widzisz też, że jedna z pracownic, którą wołałaś, leży przygnieciona jednym z odłamków, tuż przy ladzie. Nie rusza się. W tej turze możesz albo podbiec do pracownicy, albo pomóc przyjacielowi (dowolna akcja zgodna z mechaniką gry).
Pamiętaj, że nie wiesz o tym co zdołał dostrzec Joseph.
W razie watpliwości możecie mnie szukać na pw
Na odpis macie 48h
Smuga, sprawnie wyczarowanego przez Florence zaklęcia pomknęła w stronę skupiska gruzu, by z hukiem je zmiażdżyć. Kobietą zachwiało, gdy fala uderzyła w blokadę, ale utrzymała się na nogach. Droga była wolna. Nie była jednak pewna, czy jej głos przebił się do znajdujących się po drugiej stronie ludzi. W panice i rosnącym zamieszaniu, jej głos musiał być stłumiony. Mogła jednak mieć nadzieję, że ktoś wystarczająco przytomny, zawiadomi odpowiednie służby. Dopiero kątem oka dostrzegała, że w stronę przyjaciela sunie potężne uderzenie.
Joe, w trakcie, gdy twoja towarzyszka odblokowywała przejście, miałeś chwilę, by rozejrzeć się wokół pobojowiska, a także bliżej (niż zapewne byś chciał) przyjrzeć się uformowanej, czarnomagicznej bestii. Wprawne oko, nawykłe do szybkiej analizy podczas meczy, pomogło i tym razem. To co od razu zwróciło twoją uwagę, to fakt, że istota nie posiadała żadnych, krytycznych miejsc, w które warto było uderzać. Zbudowana z kamiennych odłamków i fragmentów ściany, była w ciągłym ruchu. Części wciąż zamieniały się miejscami i formowały na nowo. Do głowy przyszedł jednak ci pomysł. Zimno. Mimo paskudnie czarnej aury, jaka wykazywała istota, zbudowana była z kamienia, naturalnie podatnego na siłę mroźnego żywiołu. Taką przynajmniej mogłeś mieć nadzieję.
Joe - leci w ciebie atak z st 118 (rzut + 60 (Sx2). W tej turze możesz wykonać jedną z akcji obrony (blok, unik, albo odskok).
Przy udanym odskoku, w następnej turze możesz użyć magii.
Flo - masz otwartą drogę ucieczki, chociaż kaszlesz i dusi cię od wciąż unoszącego się pyłu. Widzisz, że twój przyjaciel ma kłopoty. Widzisz też, że jedna z pracownic, którą wołałaś, leży przygnieciona jednym z odłamków, tuż przy ladzie. Nie rusza się. W tej turze możesz albo podbiec do pracownicy, albo pomóc przyjacielowi (dowolna akcja zgodna z mechaniką gry).
Pamiętaj, że nie wiesz o tym co zdołał dostrzec Joseph.
W razie watpliwości możecie mnie szukać na pw
Na odpis macie 48h
Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 21.11.17 23:44, w całości zmieniany 1 raz
Krótka chwila analizy i Joe już sobie ułożył w głowie plan działania, choć nie był pewny na ile jakieś jego planowanie się zda w tym przypadku. Szczerze mówiąc, nie przypominał sobie, żeby kiedykolwiek miał do czynienia z czymś takim (ruszającą się górą kamiennych skał uformowanych na kształt ludzki, która jak na złość nie była przyjacielskim skalnym olbrzymem).
Potwór przechylił się w tył i Joe wiedział, że jego czas na obserwacje właśnie dobiegł końca.
- Uciekaj, Flo! Już! - zdążył jeszcze krzyknąć do dziewczyny, próbując odskoczyć w bok i przy okazji odciągnąć bestię od Florence. Nie był tylko pewny czy oddalanie się od drogi ucieczki to najlepszy pomysł. Potem będzie się tym martwić.
Unik 56 (28*2)
Potwór przechylił się w tył i Joe wiedział, że jego czas na obserwacje właśnie dobiegł końca.
- Uciekaj, Flo! Już! - zdążył jeszcze krzyknąć do dziewczyny, próbując odskoczyć w bok i przy okazji odciągnąć bestię od Florence. Nie był tylko pewny czy oddalanie się od drogi ucieczki to najlepszy pomysł. Potem będzie się tym martwić.
Unik 56 (28*2)
Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!
No team can ever best the best of Puddlemere!
Joseph Wright
Zawód : Bezrobotny
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Nieaktywni
The member 'Joseph Wright' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 91
'k100' : 91
Przejście było wolne. Kobieta zatkała usta dłonią, próbując wdychać jak najmniej pyłu i kurzu. Na Merlina, dawno nie czuła się tak przerażona - kiedy tylko zobaczyła wolną drogę ucieczki, przez sekundę miała ochotę pobiec przed siebie, nie oglądając się na nic. Zdrowy rozsądek jednak zatrzymał ją w miejscu, a ona oczywiście go posłuchała. W końcu zawsze była tą z rodzeństwa Fortescue, która kieruje się raczej logiką a nie emocjami. Po szybkim obejrzeniu się za siebie, dostrzegła, że Joe uniknął pierwszego ataku potwora. Serce jej na chwilę zamarło, gdy pomyślała, że mogłoby się mu nie udać.
Potem usłyszała jego wołanie, jednak nie nawet gdyby chciała, nie mogła spełnić jego polecenia. Musiała pomóc ludziom, którzy z jakiegoś powodu zostali w lodziarni! Dostrzegła leżącą pod gruzami Angelicę, nie mogła jej zostawić.
- Joey, muszę pomóc ludziom! Zaraz wrócę z pomocą! - odkrzyknęła, modląc się w duchu do wszystkiego w co można było wierzyć, by ją usłyszał, zrozumiał oraz, przede wszystkim, by nic mu się nie stało. Potem ruszyła biegiem do nieprzytomnej dziewczyny.
- Wingardium Leviosa! - warknęła, kierując różdżkę na odłamki: większego nawet nie próbowała ruszać fizycznie, założyła, że jest zbyt ciężki.
Potem usłyszała jego wołanie, jednak nie nawet gdyby chciała, nie mogła spełnić jego polecenia. Musiała pomóc ludziom, którzy z jakiegoś powodu zostali w lodziarni! Dostrzegła leżącą pod gruzami Angelicę, nie mogła jej zostawić.
- Joey, muszę pomóc ludziom! Zaraz wrócę z pomocą! - odkrzyknęła, modląc się w duchu do wszystkiego w co można było wierzyć, by ją usłyszał, zrozumiał oraz, przede wszystkim, by nic mu się nie stało. Potem ruszyła biegiem do nieprzytomnej dziewczyny.
- Wingardium Leviosa! - warknęła, kierując różdżkę na odłamki: większego nawet nie próbowała ruszać fizycznie, założyła, że jest zbyt ciężki.
What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
OPCM : 5 +2
UROKI : 4 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Neutralni
The member 'Florence Fortescue' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 11
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 11
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
Nabyty podczas treningów refleks, nie zawiódł Joey'a. Chociaż wydawało się, że potężny cios sięgnie mężczyzny, to rzeczony bez najmniejszego kłopotu odskoczył w bok. Wystarczająco daleko, by stwór nie sięgnął go od razu, ale mając doskonałą okazję do użycia czegoś więcej, niż siły ramion. I przede wszystkim - zdecydowanie skupił na sobie uwagę ściennego golema. Wielkie, odłamkowe łapsko gruchotnęło o ziemię, by w pierwszej chwili rozsypać się po podłodze, a w kolejnej, wszystkie elementy poruszały się i na powrót formowały nieregularną kończynę.
Tuż po wypowiedzeniu zaklęcia przez cukierniczkę, ogarnęła ją ogromna słabość. Ciemne plamy zatańczyły przed oczami, a z nosa buchnął silny krwotok, znaczący czerwienią ścieżkę na brodę. Wydawało się, że siły całkowicie ulecą z kobiecego ciała, ale tak nagle, jak słabość się pojawiła, podobnie zniknęła, pozostawiając po sobie nieprzyjemne pulsowanie w skroni.
Ważniejszym jednak był fakt, że czar nie zadziałał. Mniejsze odłamki, które przygniatały nieprzytomną dziewczynę, poruszyły się z drżeniem i opadły, na nowo przysypując blade ciało pracownicy. Jeśli Flo przyjrzała się lepiej, mogła zobaczyć plamę szkarłatu, która powoli sączyła się po podłodze.
Joseph Masz okazję użyć magii lub wykonać dowolną akcję, zgodną z mechaniką gry. Z racji bardzo dobrego odskoku, otrzymujesz bonus +5 do najbliższego rzutu.
Florence Golem aktualnie zajmuje się twoim przyjacielem i dopóki nie zwrócisz jego uwagi - jesteś bezpieczna. Masz szansę mu pomóc lub spróbować nadal ratować pracownicę (z użyciem magii lub dowolnej akcji, zgodnej z mechaniką gry). W oddali, nie licząc krzyku ludzi, słyszysz dodatkowe zamieszanie, ale nie widzisz co się dzieje.
Golem zaatakuje w następnej turze
Na odpis macie 48h
Żywtoność:
Joe: 190/230 (-5 do rzutów)
Flo: 196/216 (-5 do rzutów)
Tuż po wypowiedzeniu zaklęcia przez cukierniczkę, ogarnęła ją ogromna słabość. Ciemne plamy zatańczyły przed oczami, a z nosa buchnął silny krwotok, znaczący czerwienią ścieżkę na brodę. Wydawało się, że siły całkowicie ulecą z kobiecego ciała, ale tak nagle, jak słabość się pojawiła, podobnie zniknęła, pozostawiając po sobie nieprzyjemne pulsowanie w skroni.
Ważniejszym jednak był fakt, że czar nie zadziałał. Mniejsze odłamki, które przygniatały nieprzytomną dziewczynę, poruszyły się z drżeniem i opadły, na nowo przysypując blade ciało pracownicy. Jeśli Flo przyjrzała się lepiej, mogła zobaczyć plamę szkarłatu, która powoli sączyła się po podłodze.
Joseph Masz okazję użyć magii lub wykonać dowolną akcję, zgodną z mechaniką gry. Z racji bardzo dobrego odskoku, otrzymujesz bonus +5 do najbliższego rzutu.
Florence Golem aktualnie zajmuje się twoim przyjacielem i dopóki nie zwrócisz jego uwagi - jesteś bezpieczna. Masz szansę mu pomóc lub spróbować nadal ratować pracownicę (z użyciem magii lub dowolnej akcji, zgodnej z mechaniką gry). W oddali, nie licząc krzyku ludzi, słyszysz dodatkowe zamieszanie, ale nie widzisz co się dzieje.
Golem zaatakuje w następnej turze
Na odpis macie 48h
Żywtoność:
Joe: 190/230 (-5 do rzutów)
Flo: 196/216 (-5 do rzutów)
Na szczęście zwinność Josepha tym razem go nie zawiodła. Nawet uśmiechnął się tryumfalnie, kiedy kamienne łapsko golema rozbiło się na miliony mniejszych odłamków nie trafiając w niego, ale w ziemię. Dobrze mu tak, draniowi, przemknęło Josephowi mściwie przez głowę, ale nie cieszył się zbyt długo. Rozłupana kończyna potwora znów zaczęła się zlepiać w jedną całość. Zaklął więc szpetnie, na szybko omiótłszy spojrzeniem wokół siebie.
Najważniejsze, że Florence się zmyła z pomieszczenia. To go trochę uspokoiło, bo gdyby coś jej się stało...
Ale do rzeczy. Golem. Z kamienia, tak?
- Zrobiło się trochę gorąco, nie sądzisz? - mruknął do potwora, jak do starego druha, tylko wyraz twarzy miał nieco mniej przyjazny. - Caeruleusio - syknął, nakierowując różdżkę najpierw na tworzącą się z powrotem łapę, a potem na samą bestię. Czas ochłodzić klimaty.
Oby tylko pomysł z zamrażaniem wypalił... a magia Josephowi sprzyjała.
Zaklęcia 5+0 (5-5)
Najważniejsze, że Florence się zmyła z pomieszczenia. To go trochę uspokoiło, bo gdyby coś jej się stało...
Ale do rzeczy. Golem. Z kamienia, tak?
- Zrobiło się trochę gorąco, nie sądzisz? - mruknął do potwora, jak do starego druha, tylko wyraz twarzy miał nieco mniej przyjazny. - Caeruleusio - syknął, nakierowując różdżkę najpierw na tworzącą się z powrotem łapę, a potem na samą bestię. Czas ochłodzić klimaty.
Oby tylko pomysł z zamrażaniem wypalił... a magia Josephowi sprzyjała.
Zaklęcia 5+0 (5-5)
Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!
No team can ever best the best of Puddlemere!
Joseph Wright
Zawód : Bezrobotny
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Nieaktywni
The member 'Joseph Wright' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 11
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 11
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
Ledwo skończyła wypowiadać inkantację zaklęcia, wiedziała, że coś jest nie tak. Ręka z różdżką opadła jej w dół, przed oczami pociemniało. Ostatnią myślą przed tym nagłym osłabieniem było "Nie, na Merlina, nie teraz! Co się dzieje?!". Głowa również jej oklapła, krew poznaczyła nie tylko jej brodę ale i ubranie robocze. Moment, gdy ta przedziwna słabość minęła, był niemal jak łyk świeżego powietrza, po zbyt długim czasie spędzonym pod wodą. Florence, gnana dodatkowo adrenaliną, zachłysnęła się, wystraszona - tym bardziej, gdy zobaczyła ile krwi pociekło z jej nosa. Krwotok jednak ustał szybko, więc Florence nie skupiała się na nim ani chwili dłużej. Na sekundę zerknęła w stronę potwora. Zaklęcie Joeya nie wypaliło, kobieta pozwoliła więc sobie na ciche przekleństwo. Potem znów skupiła się na swojej pracownicy. Ta plama krwi nie wróżyła niczego dobrego.
- Wingardium Leviosa! - uniosła ponownie różdżkę, na zamieszanie na zewnątrz nie zwróciła uwagi, musiała się pospieszyć, dla dobra zarówno dziewczyny, jak i Joeya!
- Wingardium Leviosa! - uniosła ponownie różdżkę, na zamieszanie na zewnątrz nie zwróciła uwagi, musiała się pospieszyć, dla dobra zarówno dziewczyny, jak i Joeya!
What is my life?
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Am I doing this right?
I just realized that I might
Not know what the hell is going on!
Florence Fortescue
Zawód : Bezrobotna
Wiek : 27
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Panna
If you can't see anything beautiful about yourself...
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
Get a better mirror
Look a little closer
Stare a little longer
OPCM : 5 +2
UROKI : 4 +3
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 10
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 2
SPRAWNOŚĆ : 3
Genetyka : Czarownica
Neutralni
The member 'Florence Fortescue' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 85
'k100' : 85
The member 'Florence Fortescue' has done the following action : Rzut kością
'Anomalie - CZ' :
'Anomalie - CZ' :
Rumor gdzieś dalej coraz bardziej się rozprzestrzeniał, za to w lodziarni było coraz ciszej. Jedyne, niosące się głosy należały do Florence, Josepha i obce, chrzęszczące pomruki ściennego golema. Oboje, coraz silniej wyczuwacie mdlącą aurę ciemnej magii, która biła od olbrzymiego stwora. Przesuwał się na toczących nierówno odłamkach, rozłupując spękaną podłogę i pozostawiając za sobą masę, zmiażdżonych okruchów i czarnej, parującej lekko cieczy. Zaklęcie zawodnika nie zadziało. Mroźna mgiełka ledwie liznęła bok stwora, nie robiąc mu najmniejszej krzywdy.
Golem raz jeszcze zamachnął się i chociaż wydawało się, że porusza się wolno, siła ciosu mogła mieć potężne rażenie. Mimo jednak zamachu, uderzenie huknęło nie w Joey'a, a w wyszczerbioną ścianę nad jego głową (rzut). Masa odłamków sypnęła się na mężczyznę, ale nie licząc zadrapań, wyszedł szczęśliwie bez szwanku.
Magia Florence tym razem jej nie zawiodła. Większy odłamek uniósł się, odsłaniając sylwetkę drobnej dziewczyny. Cukierniczce od razu rzuciło się w oczy, że miała zmiażdżone - dosłownie - całe ramię i bok. Potrzebowała natychmiastowej pomocy uzdrowiciela. Zanim jednak zdążyła zrobić cokolwiek, pośród unoszącego się pyłu wyłoniła się męska sylwetka. Za nią w pośpiechu wpadły dwie kolejne. Nie wyglądali na przerażonych gości lodziarni. Jeszcze cię nie widzieli.
Możesz wykonać dowolną akcję zgodną z mechaniką gry (pamiętając o anomaliach przy magii)
Joey - znajdujesz się bardzo blisko stwora, co z jednej strony grozi większym niebezpieczeństwem, z drugiej, łatwiej będzie ci zaatakować. Możesz użyć magii lub spróbować zwiększyć dystans. Dostrzegłeś dodatkowo ciemne plamy, które pozostawiał golem za sobą. Nie miałeś pomysłu, co to mogło być, ale bliskość czarnomagicznej istoty coraz silniej oddziaływała na pomieszczenie. Możliwe, że i na ciebie.
Golem zaatakuje w następnej turze
Na odpis macie 48h
Żywtoność:
Joe: 190/230 (-5 do rzutów)
Flo: 196/216 (-5 do rzutów)
Golem raz jeszcze zamachnął się i chociaż wydawało się, że porusza się wolno, siła ciosu mogła mieć potężne rażenie. Mimo jednak zamachu, uderzenie huknęło nie w Joey'a, a w wyszczerbioną ścianę nad jego głową (rzut). Masa odłamków sypnęła się na mężczyznę, ale nie licząc zadrapań, wyszedł szczęśliwie bez szwanku.
Magia Florence tym razem jej nie zawiodła. Większy odłamek uniósł się, odsłaniając sylwetkę drobnej dziewczyny. Cukierniczce od razu rzuciło się w oczy, że miała zmiażdżone - dosłownie - całe ramię i bok. Potrzebowała natychmiastowej pomocy uzdrowiciela. Zanim jednak zdążyła zrobić cokolwiek, pośród unoszącego się pyłu wyłoniła się męska sylwetka. Za nią w pośpiechu wpadły dwie kolejne. Nie wyglądali na przerażonych gości lodziarni. Jeszcze cię nie widzieli.
Możesz wykonać dowolną akcję zgodną z mechaniką gry (pamiętając o anomaliach przy magii)
Joey - znajdujesz się bardzo blisko stwora, co z jednej strony grozi większym niebezpieczeństwem, z drugiej, łatwiej będzie ci zaatakować. Możesz użyć magii lub spróbować zwiększyć dystans. Dostrzegłeś dodatkowo ciemne plamy, które pozostawiał golem za sobą. Nie miałeś pomysłu, co to mogło być, ale bliskość czarnomagicznej istoty coraz silniej oddziaływała na pomieszczenie. Możliwe, że i na ciebie.
Golem zaatakuje w następnej turze
Na odpis macie 48h
Żywtoność:
Joe: 190/230 (-5 do rzutów)
Flo: 196/216 (-5 do rzutów)
Joe odetchnął. Zaklęcie nie podziałało, a on czuł się jakoś dziwnie otępiale, jakby aura panująca w pomieszczeniu zaczęła go przytłaczać. Może dlatego nawet nie zdążył zareagować, kiedy stwór znów zaatakował. Musiał mieć kupę szczęścia - sam przed sobą to przyznał - że golem nie trafił swoją kamienną pięścią w niego, ale w ścianę kawałek nad głową Joey'a. Odłamki znów się posypały na mężczyznę, ale zignorował to. Za to niepowodzenie go zirytowało. Nie, przez głowę mu nawet nie przeszło, żeby się cofnąć (w końcu nigdy nie miał zbyt wiele rozsądku), za to zadziałał impulsywnie i ponowił zaklęcie.
- Caeruleusio - wypowiedział stanowczo i bez zawahania, choć przecież miał świadomość (a przynajmniej powinien ją mieć) mogących przy tym wystąpić anomalii i ryzyka, z jakim się wiązało stanie tak blisko golema. Co jeśli znów nie zdąży odskoczyć, kiedy ten zaatakuje? Co wtedy zostanie ze wspaniałego zawodnika Zjednoczonych? Zignorował to kompletnie. Kto nie ryzykuje...
- Caeruleusio - wypowiedział stanowczo i bez zawahania, choć przecież miał świadomość (a przynajmniej powinien ją mieć) mogących przy tym wystąpić anomalii i ryzyka, z jakim się wiązało stanie tak blisko golema. Co jeśli znów nie zdąży odskoczyć, kiedy ten zaatakuje? Co wtedy zostanie ze wspaniałego zawodnika Zjednoczonych? Zignorował to kompletnie. Kto nie ryzykuje...
Beat back those Bludgers, boys,
and chuck that Quaffle here
No team can ever best the best of Puddlemere!
No team can ever best the best of Puddlemere!
Joseph Wright
Zawód : Bezrobotny
Wiek : 28 lat
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Kawaler
What if I'm far from home?
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
Oh, brother I will hear you call.
What if I lose it all?
Oh, sister I will help you out!
Oh, if the sky comes falling down, for you, there’s nothing in this world I wouldn’t do.
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Nieaktywni
Wnętrze lodziarni
Szybka odpowiedź