Zachodni Port
Strona 2 z 23 • 1, 2, 3 ... 12 ... 23
AutorWiadomość
First topic message reminder :
Zachodni Port
Krzyki, wulgarne wyzwiska, przyśpiewki marynarzy, cumujące barki; zapach ciężkiej pracy, starych ryb i brudnej rzeki. Port na Tamizie jest olbrzymim, prężnie prosperującym ośrodkiem Londynu, największym portem rzecznym Anglii. Cumują przy nim statki przede wszystkim handlowe, rzadziej wycieczkowe i wojskowe, a także prywatne łodzie. Po brzegu biegają szczury, tęsknie wypatrujące nadpływających statków... W porcie zawsze znajdzie się robota dla krzepkiej, pracowitej osoby.
W tej lokacji obowiązuje bonus do rzutu kością w wysokości +5 dla Zakonników i +10 dla Gwardzistów.Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 12.01.19 16:56, w całości zmieniany 1 raz
The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością
'k100' : 84, 18
'k100' : 84, 18
Skurczybyk. Nie dość, że potrafił zaskoczyć tak, jak podczas ostatniej walki, tak teraz wychodziło na to, że refleks miał niezgorszy. Specjalnie mnie to nie zaskoczyło, lecz irytuje mnie myśl, że nie miałem poprzednio wystarczająco dużo czasu by móc ocenić jego umiejętności. Co prawda teraz przed walką miałem ku temu okazję, lecz jakże mizerną...czarnoskóry nie był dla niego żadnym przeciwnikiem i krótko wytrzymał. Ja miałem inne plany. Dlatego uważnie obserwowałem jego ruchy czując pod skórą ekscytację. Jankes co prawda zablokował moje uderzenie, lecz w sposób który uniemożliwił mu płynne wyjście do ataku. Zamierzałem to wykorzystać - uchylić się i wymierzyć cios w prawy bok, po nerach. Niech się trochę zegnie i opuści trochę tej gardy.
The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością
'k100' : 69, 77
'k100' : 69, 77
Cholernie dobrze. Tak właśnie nazwałby tę obronę i atak, a równocześnie spierdoliną było jego oddanie ciosu, zaraz po tym jak omsknęła mu się ręka. No, cóż. Nie można było mieć wszystkiego, prawda? Słyszał krzyki zagrzewające do walki ze stron ludzi, a równocześnie potrafił się skupić na tym co działo się w środku na arenie. Przypomniał mu się powód, dla którego walki zostały przeniesione na jedenastego, a nie jak wstępnie było umówione drugiego. Coś działo się wewnątrz organizacji, a przynajmniej takie chodziły głosy. Miał nadzieję, że ten cholerny skurwiel w końcu da się złapać i będą mogli zacząć go przesłuchiwać. Pewnie tę płotkę przy stole również. W końcu wyglądał na takiego, co mógłby z chęcią podjąć się podejrzanego biznesu tylko dla własnej korzyści.
Co do swojego przeciwnika zdołał mu się przyjrzeć ostatnim razem i powiedziałby, że wyglądał niesamowicie staro, chociaż zapewne był młodszy od niego. Jakby czytając mu w myślach, mężczyzna zaserwował mu cios w bok. Uchylił się, by jednak wyprowadzić kontratak.
Co do swojego przeciwnika zdołał mu się przyjrzeć ostatnim razem i powiedziałby, że wyglądał niesamowicie staro, chociaż zapewne był młodszy od niego. Jakby czytając mu w myślach, mężczyzna zaserwował mu cios w bok. Uchylił się, by jednak wyprowadzić kontratak.
Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again
Come to talk with you again
The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością
'k100' : 78, 51
'k100' : 78, 51
Wykorzystałem słabość jego ataku i śmiało pozwoliłem sobie zmniejszyć dystans. Uchyliłem się przed ciosem i przymierzyłem się do uderzenia na jego bok. Jankes jednak i tym razem wykazał się refleksem. dostrzegł moje ruchy i natychmiast postanowił na nie zareagować. To mnie tylko zmobilizowało do tego by mimo wszystko być szybszym. I ostatecznie to mi się udało - moja pięść dosięgła Jankesa. Poczułem zbawienny przypływ satysfakcji, a na moje usta wygięły się w złośliwym uśmiechu. Niewiele mi trzeba było do szczęścia. Przykładowo w tym momencie wystarczyła mi możliwość odegrania się za poprzednią walkę.
Nie powinienem był jednak spoczywać na laurach bo przeciwnik przeszedł do kontrataku. Przekląłem pod nosem i próbowałem szybko się odwrócić by odchylić jego cios i zaraz potem wymierzyć własny skierowany w jego twarz.
Nie powinienem był jednak spoczywać na laurach bo przeciwnik przeszedł do kontrataku. Przekląłem pod nosem i próbowałem szybko się odwrócić by odchylić jego cios i zaraz potem wymierzyć własny skierowany w jego twarz.
The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością
'k100' : 97, 86
'k100' : 97, 86
Solidna obrona i dobry atak. Naprawdę musiał się wkurzyć za ten ostatni nokaut. I trzeba było mu to oddać - był szybki i silny. Okładał Raidena i chociaż nie każdy cios był dokładny, ostatni już jak najbardziej. Charakterystyczne mrowienie i ból rozszedł się po ciele funkcjonariusza, ale na pewno nie spowodowało to, że podarował sobie całe przedstawienie. Widząc uśmiech na ustach tamtego, oddał mu tym samym, również pozwalając by charakterystyczny grymas wyszedł na jego twarzy. Wszystko działo się tak jak powinno, chociaż trudno było utrzymać uwagę na arenie jak i dookoła niej. Krążyli na piasku jak wypuszczone zwierzęta, raz za razem się sczepiając. W końcu jakaś porządna walka i godny przeciwnik. Nie to co było ostatnio. Murzyn pewnie dalej żałował, że tam przyszedł.
Zerknął na McKennę, do którego właśnie podszedł ich poszukiwany człowiek. Raiden musiał poświęcić uwagę na jedno jak i na drugie - obserwację tamtej dwójki jak i swojego przeciwnika. A ten był dobry. Naprawdę musiał się zdekoncentrować ostatnim razem, jeśli pozwolił sobie na taki cios. Raiden uskoczył w odpowiednim momencie, by jeszcze raz mieć chwilę czasu na kontrolowanie sytuacji związanej z podejrzanym. W pewnym momencie jego partner spojrzał na niego wymownie i skinął głową. A więc udało im się. McKenna złapał tamtego magicznymi kajdankami, a Carter po raz ostatni się wybronił i posłał atak. I tak było już wszystko jedno. Walki się skończyły, a gdzieś na zewnątrz dało się słyszeć tupot kilkunastu policyjnych stóp.
Zerknął na McKennę, do którego właśnie podszedł ich poszukiwany człowiek. Raiden musiał poświęcić uwagę na jedno jak i na drugie - obserwację tamtej dwójki jak i swojego przeciwnika. A ten był dobry. Naprawdę musiał się zdekoncentrować ostatnim razem, jeśli pozwolił sobie na taki cios. Raiden uskoczył w odpowiednim momencie, by jeszcze raz mieć chwilę czasu na kontrolowanie sytuacji związanej z podejrzanym. W pewnym momencie jego partner spojrzał na niego wymownie i skinął głową. A więc udało im się. McKenna złapał tamtego magicznymi kajdankami, a Carter po raz ostatni się wybronił i posłał atak. I tak było już wszystko jedno. Walki się skończyły, a gdzieś na zewnątrz dało się słyszeć tupot kilkunastu policyjnych stóp.
Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again
Come to talk with you again
The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością
'k100' : 57, 47
'k100' : 57, 47
Czułem, że jestem dziś w dobrej kondycji. Moje ciało wydawało się lekkie i słuchało mnie lepiej niż niż kilka dni temu. Skupiony na walce nie słyszałem wiwatu tłumu, a ból w nodze zawał się być nieistotnym echem pobrzmiewającym gdzieś w oddali. Było dobrze, a nawet jeszcze lepiej bo najwyraźniej nie dość, że przełamałem obronę przeciwnika to wyglądało na to, że wybiłem go z rytmu. Gość chyba nie potrzebnie myślał o czymś o czym nie powinien. Zablokowałem jego uderzenie, obnażyłem jego obronę i zakatowałem jego twarz. Cios dobiegł celu, a na palcach poczułem mrowiący ból towarzyszący gwałtownemu zetknięciu się koci dłoni z twarzą. Zapewne go porządnie zamroczyło, jednak słusznie stwierdziłem, że nie powaliło. Próbowałem uniknąć nadciągającego ciosu.
The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością
'k100' : 67
'k100' : 67
Uniknąłem, lecz...coś było nie tak. Atak był niedbały, nie było w nim zawziętości. Coś się nagle zmieniło. Poddał się? Nie, to nie było to. Powiodłem po Jankesie z niemym pytaniem wymalowanym na twarzy. 'Co jest...?'. Nie chciałem by był to jeszcze koniec. Rozkręcałem się, a przeciwnik był godny walki na tyle, że czerpałem z tego sparingu przyjemność. Nie zyskawszy odpowiedzi odsunąłem się ostrożnie do tyłu opuszczając zachęcająco gardy by nakłonić go do kontynuacji i w tym samym momencie do moich uszu doszło niepokojące poruszenie tłumu. Nie było słychać wiwatów, zagrzewających okrzyków, ludzie nie napierali na barierki - wręcz przeciwnie. Z przekleństwami na utach dziki tłum odsuwał się od areny ku wyjściu, oprychy rzucały to po sobie pytające spojrzenia to po napływających funkcjonariuszach wściekłe. W powietrzu zadziała się magia przy po mocy której co niektórzy próbowali sobie utorować drogę z magazynu.
Kurwa mać.
Skrzywiłem się, a na mej twarzy odmalowało się widmo strachu. Nie myśląc wiele zostawiłem za sobą swojego przeciwnika, sprawnie przeskoczyłem drewnianą barierkę areny i zacząłem zmierzać ku wyczarowanej przez kogoś dziurze w ścianie.
Kurwa mać.
Skrzywiłem się, a na mej twarzy odmalowało się widmo strachu. Nie myśląc wiele zostawiłem za sobą swojego przeciwnika, sprawnie przeskoczyłem drewnianą barierkę areny i zacząłem zmierzać ku wyczarowanej przez kogoś dziurze w ścianie.
The member 'Matthew Bott' has done the following action : rzut kością
'k100' : 15
'k100' : 15
Ostatnie uderzenie było najostrzejszym, ale nie na tyle brutalnym, by spowodować zakończenie walki. A przynajmniej nie z powodów brutalności przeciwnika. Zamiast tego Raiden zupełnie przestał walczyć, chociaż jego uwaga wcale nie była przez to zaburzona. Wiedział co się dzieje i równocześnie również musiał poświęcać uwagę nadchodzącym służbom porządkowym. Oczywiście nie wyłonili się jedynie z przeróżnych wejść do magazynu. Część z widzów zaczęła wyłapywać uciekających, a Carter zrozumiał, że wszystko już dobiegło końca. Gdzieś obok wśród odgłosów szamotaniny dało się usłyszeć głos McKenny:
- Johanie Smith, jesteś oskarżony i aresztowany za organizowanie jak i czerpanie zysków z nielegalnych walk. Zabierzcie go.
Więc mieli to po co przybyli. I chociaż Raiden bardzo by chciał podejść teraz do tego skurwiela i wytrząsnąć z niego wszystko, co wiedział o swoich szefach jak i organizacji, której był częścią, miał inne zadanie. A mianowicie swojego przeciwnika. Uniósł brew, zdając sobie sprawę, że tamten dość szybko zorientował się w sytuacji. Nie było jednak na to czasu. Gdzie mu się tak spieszyło? Podążył śladem za uciekającym przeciwnikiem, który dość sprawnie poradził sobie z barierą areny, która była jedynie zbitymi, chybotliwymi deskami. Wydawało się, że już już prawie uda mu się zniknąć w tłumie. Zrobił błąd, gdy skręcił do dziury w murze. Już i tam znaleźli się funkcjonariusze, zatrzymując wylewający się z wnętrza budynku tłum. Ktoś popchnął boksera i zanim znalazł kolejną drogę ucieczki, Carter już tam był.
- Johanie Smith, jesteś oskarżony i aresztowany za organizowanie jak i czerpanie zysków z nielegalnych walk. Zabierzcie go.
Więc mieli to po co przybyli. I chociaż Raiden bardzo by chciał podejść teraz do tego skurwiela i wytrząsnąć z niego wszystko, co wiedział o swoich szefach jak i organizacji, której był częścią, miał inne zadanie. A mianowicie swojego przeciwnika. Uniósł brew, zdając sobie sprawę, że tamten dość szybko zorientował się w sytuacji. Nie było jednak na to czasu. Gdzie mu się tak spieszyło? Podążył śladem za uciekającym przeciwnikiem, który dość sprawnie poradził sobie z barierą areny, która była jedynie zbitymi, chybotliwymi deskami. Wydawało się, że już już prawie uda mu się zniknąć w tłumie. Zrobił błąd, gdy skręcił do dziury w murze. Już i tam znaleźli się funkcjonariusze, zatrzymując wylewający się z wnętrza budynku tłum. Ktoś popchnął boksera i zanim znalazł kolejną drogę ucieczki, Carter już tam był.
Hello darkness, my old friend
Come to talk with you again
Come to talk with you again
The member 'Raiden Carter' has done the following action : rzut kością
'k100' : 11
'k100' : 11
Strona 2 z 23 • 1, 2, 3 ... 12 ... 23
Zachodni Port
Szybka odpowiedź