Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda
Ruiny
AutorWiadomość
First topic message reminder :
[bylobrzydkobedzieladnie]
Ruiny
Azkaban za sprawą nagromadzonej białej magii obrócił się w ruinę. Wielki wybuch odsłonił najniższe warstwy przerażającego więzienia, otwierając dostęp do niekiedy przedziwnych prastarych ruin. Wiadomym jest, że Azkaban wzniósł jeden z wielkich rodów, nie jest jednak jasne, na czym właściwie, ani też w jaki sposób. Kamienie układają się w niezwykłe wzory i są pokryte mało zrozumiałymi, symbolicznymi żłobieniami sprawiającymi wrażenie pierwotnych. Niektórzy spekulują, że są tworami dementorów, którzy z wyspy uczynili wcześniej swoje królestwo. Od wilgotnej ziemi wznosi się para, wypuszczona w powietrze ciepłem nagromadzonej silnej białej magii.
[bylobrzydkobedzieladnie]
Ostatnio zmieniony przez Mistrz gry dnia 31.03.18 23:23, w całości zmieniany 1 raz
The member 'Ria Weasley' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 48
'k100' : 48
Dostali się na drugą stronę. Brnąc w tym kierunku Justine mierzyła jasnym spojrzeniem taflę wody w poszukiwaniu rudych włosów przyjaciela. Hereward został z tyłu, teraz zgadzała się, by zrobił to i Brendan. Dłoń zacisnęła się samoistnie. Czy to rzeczywiście była dobra decyzja? Wyskoczyła z łódki na brzeg dostrzegając różnice. Nie zwracała na wyczarowaną iluzję samej siebie, ale widziała w niej pomoc. Może gdyby... zastanowiła się chwilę. Gdyby nadała jej materialnej postaci trudniej byłoby się jej pozbyć. Rozejrzała się jednak najpierw po brzegu. Skały zasłaniające horyzont i ruiny zamczyska. Wzrok padł na ścieżkę.
- Idziemy. - powiedziała jedynie, ruszając właśnie w jej kierunku. To między tymi skałami zniknęło widmo Julii. A oni... oni musieli ją znaleźć, jeśli mieli raz na zawsze pozbyć się amonali. - Lentus. - wypowiedziała, namyśliwszy się, kierując różdżkę w stronę iluzji. Licząc, że wymyślone rozwiązanie jej pomoże, nie zaś pozbawi chwilowego niematerialnego sojusznika.
| idę ścieżką ile mogę to idę? Niech mnie niosą nogi.
i rzucam w iluzje
i sory za jakość
- Idziemy. - powiedziała jedynie, ruszając właśnie w jej kierunku. To między tymi skałami zniknęło widmo Julii. A oni... oni musieli ją znaleźć, jeśli mieli raz na zawsze pozbyć się amonali. - Lentus. - wypowiedziała, namyśliwszy się, kierując różdżkę w stronę iluzji. Licząc, że wymyślone rozwiązanie jej pomoże, nie zaś pozbawi chwilowego niematerialnego sojusznika.
| idę ścieżką ile mogę to idę? Niech mnie niosą nogi.
i rzucam w iluzje
i sory za jakość
The Devil whispered in my ear, you are not strong enough to withstand the Storm. Today I whispered in the Devil's ear,
I am the Storm.
Justine Tonks
Zawód : auror, rebeliant
Wiek : 29
Czystość krwi : Mugolska
Stan cywilny : Panna
The gods will always smile on brave women.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
Like the valkyries, those furies who men fear and desire.
OPCM : 58 +2
UROKI : 36 +6
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 7 +3
TRANSMUTACJA : 6
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 15
SPRAWNOŚĆ : 5
Genetyka : Metamorfomag
Zakon Feniksa
The member 'Justine Tonks' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 26
'k100' : 26
Dobili do brzegu. Trochę zbyt gwałtownie, co było między innymi winą samego Lucana, ale nie miało to większego znaczenia. Łódź stuknęła o kamienny brzeg, który wcale nie wyglądał zachęcająco - było to ostatnie miejsce, które Abbott wybrałby, gdyby zapragnął udać się na spacer. I być może uwolnili się od niebezpieczeństw takich jak inferiusy, trójgłowy pies czy rozrastający się tłum zdecydowanie nieprzyjaznych duchów, ale mężczyzna i tak miał złe przeczucie. Ląd rozciągający się przed nimi nie ukazywał bezpośrednio kolejnych przeszkód, którym prawdopodobnie przyjdzie im stawić czoła, jednak panująca tu atmosfera sprawiała, że ciężko było oddychać. Skały przy brzegu przypominały mu trochę kawałki nagiej kości, wszystko było nieruchome i martwe. Lucan z pewną dozą niecierpliwości próbował wypatrzeć jakikolwiek ruch - może tu również były jakieś duchy?
Abbott opuścił łódź, następnie oferując swoją pomoc przy wysiadaniu również tym zakonniczkom, które wciąż były na pokładzie. Na stałym lądzie poczuł się tylko odrobinę bardziej pewnie. Potem mężczyzna jeszcze raz rozejrzał się, próbując rozeznać się w terenie oraz ich obecnej sytuacji.
Spostrzegawczość II
Abbott opuścił łódź, następnie oferując swoją pomoc przy wysiadaniu również tym zakonniczkom, które wciąż były na pokładzie. Na stałym lądzie poczuł się tylko odrobinę bardziej pewnie. Potem mężczyzna jeszcze raz rozejrzał się, próbując rozeznać się w terenie oraz ich obecnej sytuacji.
Spostrzegawczość II
We carry on through the stormTired soldiers in this war
Remember what we're fighting for
Remember what we're fighting for
Lucan Abbott
Zawód : Znawca prawa, pracownik Służb Administracyjnych Wizengamotu
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
If you can't fly, run
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
If you can't run, walk
If you can't walk, crawl!
OPCM : X
UROKI : X
ALCHEMIA : X
UZDRAWIANIE : X
TRANSMUTACJA : X
CZARNA MAGIA : X
ZWINNOŚĆ : X
SPRAWNOŚĆ : X
Genetyka : Czarodziej
Nieaktywni
The member 'Lucan Abbott' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 73
'k100' : 73
Zdecydował się zmienić Maxine przy wiosłach, choć musiał przyznać, że wykonała kawał dobrej roboty i tylko właściwie pod koniec dystansu zabrakło jej odrobiny sił. Najważniejsze, że przepłynęli przez rzekę bez jakichkolwiek trudności. Jednak istoty obecne w rzece nie zasadziły się na nich. Może zdecydują się na to podczas drogi powrotnej. Czy będą w ogóle musieli podczas swojej wędrówki zawrócić?
Zszedł z łódki na brzeg, śmiało idąc w ślady Justine. Wstępne rozeznanie w nowym otoczeniu było kluczowe, zwłaszcza, że atmosfera stała się inna, o wiele bardziej ciężka, jakby widmo śmierci zawisło nad nimi wszystkimi. Kieran ścisnął mocniej różdżkę w dłoni i wstąpił na ścieżkę, ruszając przed siebie pewnym krokiem. W międzyczasie chciał spróbować wzmocnić resztę grupy swoją magią.
– Magicus Extremos.
Zszedł z łódki na brzeg, śmiało idąc w ślady Justine. Wstępne rozeznanie w nowym otoczeniu było kluczowe, zwłaszcza, że atmosfera stała się inna, o wiele bardziej ciężka, jakby widmo śmierci zawisło nad nimi wszystkimi. Kieran ścisnął mocniej różdżkę w dłoni i wstąpił na ścieżkę, ruszając przed siebie pewnym krokiem. W międzyczasie chciał spróbować wzmocnić resztę grupy swoją magią.
– Magicus Extremos.
We can make it out alive under cover of the night; Trees are burning, ravens fly, smoke is filling up the sky,
WE ARE RUNNING OUT OF TIME
Kieran Rineheart
Zawód : Rebeliant, auror
Wiek : 54
Czystość krwi : Półkrwi
Stan cywilny : Wdowiec
I have a very particular set of skills, skills I have acquired over a very long career. Skills that make me a nightmare for people like you.
OPCM : 40 +5
UROKI : 30 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 1
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 20 +3
Genetyka : Czarodziej
Zakon Feniksa
The member 'Kieran Rineheart' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 79
'k100' : 79
Stanęła na o wiele surowszym brzegu rzeki i na chwilę zeszła z miotły, by się rozejrzeć. Nie wszyscy byli na miejscu. Brakowało jeszcze Brendana, jednak wiedziała, że na pewno sobie poradzi. Obserwowała jak reszta grupy wychodzi z łódki.
Było tutaj nieco upiornie, bardziej niż wcześniej, pomimo iż na drugim brzegu rzeki było pełno duchów.
- Spróbuję wypatrzeć coś z góry. - Marcella odezwała się do Justine. - Będę się trzymać blisko. - Dodała jeszcze dla pewności.
Wsiadła więc na swoją miotłę ponownie i uniosła się ponad resztę grupy, próbując z tej perspektywy dostrzec, czy na pewno nic im nie zagraża, choćby za rozciągającymi się przed nimi skałami.
| Latanie na miotle III
Było tutaj nieco upiornie, bardziej niż wcześniej, pomimo iż na drugim brzegu rzeki było pełno duchów.
- Spróbuję wypatrzeć coś z góry. - Marcella odezwała się do Justine. - Będę się trzymać blisko. - Dodała jeszcze dla pewności.
Wsiadła więc na swoją miotłę ponownie i uniosła się ponad resztę grupy, próbując z tej perspektywy dostrzec, czy na pewno nic im nie zagraża, choćby za rozciągającymi się przed nimi skałami.
| Latanie na miotle III
nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
The member 'Marcella Figg' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 36
'k100' : 36
Wiedziała. Podskórnie czuła, że gdy melodia nuconej kołysanki ucichnie coś się stanie, że bestia się przebudzi. Przeczuwała to, dlatego śpiewała, póki mogła. W chwili, kiedy przestała śpiewać, a wszyscy pakowali się do łodzi, wielka bestia z wolna wstała. Harpia zesztywniała i syknęła na innych, by się pośpieszyli, łapiąc w dłonie wiosła i zaczynając nimi młócić wodę ze wszystkich sił. Bestia była tak blisko, że czuła zimny dreszcz biegnący wzdłuż kręgosłupa. Nagły zastrzyk adrenaliny pozwolił, aby machała rękoma na tyle energicznie, by prędko odbili od brzegu - i pozostawili za sobą trójgłową bestię. Odetchnęła z ulgą, ale nie przestała wiosłować, a przynajmniej dotąd, dopóki pozwalały jej na to siły. W pewnej chwili, niemal przy drugim brzegu, ból w żebrach okazał się na tyle silny, by sapnęła z wysiłkiem i oddała Rinheartowi wiosła.
W chwili, gdy łódka uderzyła o kamienny brzeg, chwyciła za nie Ria i Lucan. Maxine patrzyła na nich chwilę lekko skonfundowana, lecz jej uwagę zajmowało co innego - światło, które rozbłysło z mocą pod powierzchnią wody.
Wszyscy wysiedli z łódki, Justine zarządziła, że mają ruszyć dalej. Wygramoliła się z niej i Desmond, nie zapominając wziąć ze sobą miotły oraz rzeczy, które zostawił w niej Brendan, zwłaszcza suchych butów. Stanęła na brzegu.
- Hej, a Brendan? Tam są jakieś istoty, sam pan mówił, powinien się już chyba wynurzyć... - rzuciła zmartwiona, z niepokojem spoglądając na jezioro. Zostawili już za sobą Herewarda, któremu anomalia odcięła drogę. Czy tak po prostu mieli zostawić Weasleya? Nie wątpiła w moc jego czarów, był potężnym czarodziejem i Gwardzistą, lecz zostawianie swoich ot tak nie leżało w jej naturze.
Doskwierało jej do tego pęknięte żebro. Wyciągnęła z kieszeni kożucha słoiczek z maścią z wodnej gwiazdy, rozpięła guziki i nabrawszy sporo lekarstwa na palce wsunęła dłoń pod wszystkie warstwy odzienia, wsmarowując maść w skórę, pod którą pęknięta kość bolała najmocniej.
| zużywam maść z wodnej gwiazdy (stat. 23)
W chwili, gdy łódka uderzyła o kamienny brzeg, chwyciła za nie Ria i Lucan. Maxine patrzyła na nich chwilę lekko skonfundowana, lecz jej uwagę zajmowało co innego - światło, które rozbłysło z mocą pod powierzchnią wody.
Wszyscy wysiedli z łódki, Justine zarządziła, że mają ruszyć dalej. Wygramoliła się z niej i Desmond, nie zapominając wziąć ze sobą miotły oraz rzeczy, które zostawił w niej Brendan, zwłaszcza suchych butów. Stanęła na brzegu.
- Hej, a Brendan? Tam są jakieś istoty, sam pan mówił, powinien się już chyba wynurzyć... - rzuciła zmartwiona, z niepokojem spoglądając na jezioro. Zostawili już za sobą Herewarda, któremu anomalia odcięła drogę. Czy tak po prostu mieli zostawić Weasleya? Nie wątpiła w moc jego czarów, był potężnym czarodziejem i Gwardzistą, lecz zostawianie swoich ot tak nie leżało w jej naturze.
Doskwierało jej do tego pęknięte żebro. Wyciągnęła z kieszeni kożucha słoiczek z maścią z wodnej gwiazdy, rozpięła guziki i nabrawszy sporo lekarstwa na palce wsunęła dłoń pod wszystkie warstwy odzienia, wsmarowując maść w skórę, pod którą pęknięta kość bolała najmocniej.
| zużywam maść z wodnej gwiazdy (stat. 23)
That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?
Nie spodziewał się, że jego niedźwiedź przybędzie mu do pomocy z podobną determinacją; nie miał czasu, by przyjrzeć się jego szarży, lecz wyłapał ją kątem oka podczas pikowania po maskę - i był mu wdzięczny za pomoc. Pochwycił złoty przedmiot odbijający blask patronusa w dłonie, na moment wytrącony z koncentracji przedziwną fascynacją - zupełnie jakby zaklęta w tym przedmiocie magia kusiła. Maska szeptała, ale mogła szeptać wyłącznie złem - nie zamierzał jej słuchać ani pozwolić na to komukolwiek innemu, na własne oczy widział, kim byli ludzie, którzy się za nimi kryli. Jeśli istniała jakakolwiek szansa, że ta maska im pomoże - to inaczej, niż wskazując drogę wężowym podszeptem. Poczuł bliskość niedźwiedzia, poddał się jego mocy i wraz z nim wynurzył po drugiej strunie nurtu rzeki. Gdy tylko zjawił się na brzegu, niewerbalnym finite ściągnął z siebie bąblogłowę i obejrzał się przez ramię - wpierw na taflę wody, upewniając się, że szkieletopodobne istoty nie zamierzały za nim podążyć, potem na psa czającego się po drugiej stronie rzeki - upewniając się, że nie zamierzał rzucić się za nimi wpław. Łódź, cała i nierozbita, dobiła do brzegu, a z niej z wolna wychodzili jego towarzysze.
- Jestem - odpowiedział krótko, słysząc głos Maxine; odebrawszy od niej swoje rzeczy wpierw wsunął maską prawe ramię i chwycił za różdżkę, wypowiadając inkantację: - Evanesco - zamierzając osuszyć swoje ciało i spodnie - a następnie ubrać się, wrzucić do swojej torby maskę i ruszyć za pozostałymi - zamierzając iść jako ostatni, zamykając pochód.
- W wodzie leżała maska śmierciożercy i czarna różdżka. Zabrałem maskę, różdżka została pod wodą - zwrócił się do całości jako takiej, pomijając fakt, że zdawała się szeptać - nie powinna nikogo kusić. - Zmierzcha, będziemy potrzebować światła - dodał, oglądając się za siebie.
- Jestem - odpowiedział krótko, słysząc głos Maxine; odebrawszy od niej swoje rzeczy wpierw wsunął maską prawe ramię i chwycił za różdżkę, wypowiadając inkantację: - Evanesco - zamierzając osuszyć swoje ciało i spodnie - a następnie ubrać się, wrzucić do swojej torby maskę i ruszyć za pozostałymi - zamierzając iść jako ostatni, zamykając pochód.
- W wodzie leżała maska śmierciożercy i czarna różdżka. Zabrałem maskę, różdżka została pod wodą - zwrócił się do całości jako takiej, pomijając fakt, że zdawała się szeptać - nie powinna nikogo kusić. - Zmierzcha, będziemy potrzebować światła - dodał, oglądając się za siebie.
we penetrated deeper and deeper into the heart of darkness
Brendan Weasley
Zawód : auror, szkoleniowiec
Wiek : 30
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Kawaler
don't you ever tame your demons, always keep them on a leash
OPCM : 30 +8
UROKI : 25
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 0
CZARNA MAGIA : 0
ZWINNOŚĆ : 18
SPRAWNOŚĆ : 30 +3
Genetyka : Czarodziej
Sojusznik Zakonu Feniksa
Zaklęcie Rii niczego nie wykazało. Nie wskazało żadnych istot ani pułapek w pobliżu. Zaczarowana Tonks, jej iluzja, uniosła różdżkę i posłała w jej kierunku to samo zaklęcie, ale żadne z nich nie było bliskie skuteczności. Urzeczywistnienie iluzji nie powiodło się. Lucan rozglądał się uważnie wkoło, ale nie mógł dostrzec nic więcej ponad to, co zobaczył jeszcze siedząc na łodzi. W przeciwieństwie do prób towarzyszy, zaklęcie wzmacniające Kierana znów stało się wsparciem dla wszystkich Zakonników. Czarodzieje poczuli przyrost siły i energii, byli zdolni wykonywać wszystko lepiej i sprawniej. Marcella, która na miotle wzniosła się wyżej, mogła bez trudu ujrzeć ruiny zamku, lecz do nich samych nie prowadziła żadna ścieżka. Ta, urywała się tuż za pierwszymi zakrętami. Ścieżka prowadziła do wysokich, kamiennych stopni. Ich ułożenie wskazywało na możliwość zajęcia miejsc przez trzy osoby lub istoty, w równej płaszczyźnie, lecz żadnej nie dostrzegła z tej wysokości. Dalej, za czymś, co przypominało trybunał były już tylko ostre skały — i brak przejścia. Ruiny zamku majaczyły dalej, niedostępne, odległe, jakby zapomniane. Ciemność, która panowała w tej krainie nie pozwoliła jej dostrzec żadnych szczegółów.
Maxine zdecydowała się na własną rękę użyć maści z wodnej gwiazdy. Niestety nie posiadała żadnej wiedzy, co do jej stosowania. Kiedy nabrała na ręce maści i zaczęła wmasowywać ją w skórę poczuła ulgę, jakie niosło ze sobą zbawienne mazidło. Po chwili w miejscu, gdzie maść się wchłonęła pojawił się rumień, który zaczął wpierw swędzieć, a następnie boleć, aż w końcu parzyć. Na skórze pojawiły się brzydkie, ropne liszaje, które w mig zaczęły pękać. Nałożenie na to jakiejkolwiek warstwy ubrania było niemożliwe. Ból był tak potworny, że Desmond najchętniej od razu paznokciami zdarłaby z siebie skórę dobrowolnie. Poparzenie było rozległe i bardzo uciążliwe.
Wynurzywszy się z wody Brendan pozbawił się bąbelka z głowy i schował znalezioną maskę do torby. Z powodzeniem udało mu się też wysuszyć mokre ubranie.
Justine ruszyła przed siebie, pod górkę, idąc jako pierwsza, a za nią ruszył Kieran, Marcella wisiała nad ich głowami na miotle, a pozostali wciąż okupywali brzeg lub łódź. Dotarłszy do pierwszego zakrętu Tonks mogła dostrzec, że ścieżka biegnie znów nieco w dół, między skałami i znów skręca, lecz już stąd mogła dostrzec opuszczony trybunał, kilka jardów dalej, ukryty w wysokich, strzelistych i bardzo ostrych skałach. Wszystkie wkoło wyglądały jak groty strzał wbite w ziemię, nie było szans przedzierać się między nimi. Po kilku krokach w dół ziemia zadrżała, a z nieba spłynęła wprost na kamienne stopnie czarna smuga cienia, która w jednej sekundzie przeistoczyła się w postać. Choć było ciemno, zarys sylwetki wydał się czarownicy dobrze znajomy. Dłuższe włosy, blade, majaczące w ciemności rysy twarzy, szerokie ramiona, błyszczące oczy, lekki zarost. Jej serce mogło zabić znacznie szybciej. Przed nią, na jednym ze stopni zasiadł Samuel Skamander, a w rękach trzymał zawiniątko, na które spojrzał.
| Na odpis macie czas do 31.05 do 22:00.
Aktywne zaklęcia:
Speculio - Justine
Magicus Extremos (Kieran) +15 1/3
Maxine zużyła w tej kolejce: maść z wodnej gwiazdy (1 porcje, stat. 23) i została odpisana z jej ekwipunku.
Maxine zdecydowała się na własną rękę użyć maści z wodnej gwiazdy. Niestety nie posiadała żadnej wiedzy, co do jej stosowania. Kiedy nabrała na ręce maści i zaczęła wmasowywać ją w skórę poczuła ulgę, jakie niosło ze sobą zbawienne mazidło. Po chwili w miejscu, gdzie maść się wchłonęła pojawił się rumień, który zaczął wpierw swędzieć, a następnie boleć, aż w końcu parzyć. Na skórze pojawiły się brzydkie, ropne liszaje, które w mig zaczęły pękać. Nałożenie na to jakiejkolwiek warstwy ubrania było niemożliwe. Ból był tak potworny, że Desmond najchętniej od razu paznokciami zdarłaby z siebie skórę dobrowolnie. Poparzenie było rozległe i bardzo uciążliwe.
Wynurzywszy się z wody Brendan pozbawił się bąbelka z głowy i schował znalezioną maskę do torby. Z powodzeniem udało mu się też wysuszyć mokre ubranie.
Justine ruszyła przed siebie, pod górkę, idąc jako pierwsza, a za nią ruszył Kieran, Marcella wisiała nad ich głowami na miotle, a pozostali wciąż okupywali brzeg lub łódź. Dotarłszy do pierwszego zakrętu Tonks mogła dostrzec, że ścieżka biegnie znów nieco w dół, między skałami i znów skręca, lecz już stąd mogła dostrzec opuszczony trybunał, kilka jardów dalej, ukryty w wysokich, strzelistych i bardzo ostrych skałach. Wszystkie wkoło wyglądały jak groty strzał wbite w ziemię, nie było szans przedzierać się między nimi. Po kilku krokach w dół ziemia zadrżała, a z nieba spłynęła wprost na kamienne stopnie czarna smuga cienia, która w jednej sekundzie przeistoczyła się w postać. Choć było ciemno, zarys sylwetki wydał się czarownicy dobrze znajomy. Dłuższe włosy, blade, majaczące w ciemności rysy twarzy, szerokie ramiona, błyszczące oczy, lekki zarost. Jej serce mogło zabić znacznie szybciej. Przed nią, na jednym ze stopni zasiadł Samuel Skamander, a w rękach trzymał zawiniątko, na które spojrzał.
| Na odpis macie czas do 31.05 do 22:00.
Aktywne zaklęcia:
Speculio - Justine
Magicus Extremos (Kieran) +15 1/3
Maxine zużyła w tej kolejce: maść z wodnej gwiazdy (1 porcje, stat. 23) i została odpisana z jej ekwipunku.
- Żywotność:
Justine: 240/240
Brendan: 365/380
-15 (elektryczne)
Kieran: 209/244 kara: -5
-15 (elektryczne), -20 (tłuczone)
Lucan: 232/232
Maxine: 175/215 kara: -5
-15(elektryczne)-20 złamane żebro (tłuczone)
-25 poparzenia na żebrach (oparzenia)
Ria: 220/220
Marcella: 250/250
- Ekwipunek:
Justine:
różdżka, czerwony kryształ, pazur gryfa zatopiony w bursztynie, czarna perła, broszka z alabastrowym jednorożcem
Eliksiry:
- Wieczny Płomień (1 porcje, stat. 20)
- Eliksir Wiggenowy (1 porcja, stat. 15)
- Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 10), (stat. 12, 1 porcja)
- Marynowana narośl ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 13)
- Antidotum podstawowe (1 porcja, stat. 20, 115 oczek)
- Eliksir niezłomności (1 porcji, stat. 23, moc = 106)
- Złoty eliksir (1 porcje, stat. 29)
- Smocza Łza (1 porcje)
- Mieszanka antydepresyjna (1 porcje, stat. 20)
- Eliksir znieczulający (1 porcja, stat. 20)
- Czuwający Strażnik, (stat. 12, 1 porcje)
- Eliksir oczyszczający z toksyn (stat. 12, 1 porcje)
Brendan:
propeller żądlibąkowy, meteoryt, szczurza czaszka
- Czuwający strażnik (1 porcja, stat. 26)
- Eliksir ochrony (1 porcje, stat. 21)
- Antidotum podstawowe (10 porcji, stat. 23)
- Eliksir natychmiastowej jasności (4 porcje, stat. 23)
- Eliksir grozy (5 porcji, stat. 23)
- Eliksir znieczulający (4 porcje, stat. 23)
- Wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (4 porcje, stat. 23)
- Maść żywokostowa (1 porcja, stat. 0)
Kieran:
różdżka, tabliczka czekolady, torba wypełniona eliksirami:
- antidotum podstawowe (1 porcja, stat. 5),
- eliksir wiggenowy (1 porcja, stat. 15),
- wywar ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 29),
- smocza łza (1 porcja, stat. 29, moc +5),
- eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 0),
- Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 23, moc = 106),
- Eliksir ochrony (1 porcja, stat. 23, moc = 117),
- Czuwający strażnik (1 porcja, stat. 29),
- Wieczny płomień (1 porcja, stat. 35, moc +15)
- Wywar wzmacniający (1 porcja, stat. 20),
- Eliksir znieczulający (1 porcja, stat. 20),
- Mieszanka antydepresyjna (1 porcja, stat. 20),
- Wywar ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 20)
Lucan:
różdżka, czekolada;
- Czuwający strażnik (1 porcja, stat. 28, 125 oczek)
- Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 20, moc +10)
- Eliksir znieczulający (1 porcja, stat. 20, moc +5)
- Eliksir przeciwbólowy (1 porcja, stat. 20)
- Eliksir byka (1 porcja, stat. 30)
- Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 30, moc +5)
- Eliksir kociego kroku (1 porcja, stat. 30, moc +15)
- Pies gończy ( porcja, stat. 7)
Maxine:
różdżka, propeller żądlibąkowy, kamień runiczny, miotła bardzo dobrej jakości, bransoleta z włosów syreny, 4 tabliczki czekolady, nóż, mugolskie zapałki
- Eliksir niezłomności, 1 porcja (stat. 22)
- Czuwający strażnik, 1 porcja (stat. 22)
- Antidotum podstawowe (1 porcja, stat. 20, 115 oczek)
- Eliksir znieczulający (1 porcja, stat. 20)
- Eliksir kociego kroku (1 porcje, stat. 20, 117 oczek)
- Eliksir niezłomności (2 porcje, stat. 23, moc = 106)
- Eliksir kociego wzroku (1 porcja, stat. 23, moc = 104)
- Marynowana narośl ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 23)
- Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 29)
- Eliksir oczyszczający z toksyn (1 porcja, stat. 29)
- Czuwający strażnik (1 porcja, stat. 29)
- Felix felicis (1 porcja, stat. 26, data warzenia - 10.09)
- Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 28)
- Eliksir znieczulający (1 porcja, stat. 28)
- Marynowana narośl ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 26, 107 oczek)
Ria:
miotła, różdżka, szczurza czaszka.
- Eliksir kociego wzroku (1 porcja, stat. 28, 123 oczka)
-Eliksir niezłomności (1 porcja, stat. 28)
-Czuwający strażnik (1 porcja, stat. 28, 125 oczek)
-Maść z wodnej gwiazdy (1 porcja, stat. 28)
-Marynowana narośl ze szczuroszczeta (1 porcja, stat. 26, 107 oczek)
-Antidotum podstawowe (1 porcja, stat. 28)
-Mieszanka antydepresyjna (1 porcja, stat. 20)
Marcella:
różdżka, miotła (przewieszona przez plecy na rzemieniu), lusterko dwukierunkowe (drugie posiada Samuel Skamander)
- eliksir przeciwbólowy (6 porcji, stat. 10)
- wywar ze szczuroszczeta (3 porcje, stat. 10)
- maść z wodnej gwiazdy (2 porcje, stat. 10)
- Felix felicis (1 porcja, stat. 26, data warzenia - 10.09)
- Wywar ze sproszkowanego srebra i dyptamu (1 porcja, stat. 28, 124 oczka)
Do całej tej wyprawy przygotowała się niezwykle skrupulatnie. Kieszenie kożucha i spodni miała pełne drobnych fiolek, mających wspomóc ją w krytycznej chwili, ułatwić wykonanie zadania. Nabrała ze sobą kilka specyfików leczniczych - był tylko jeden problem. Nie dopytała jak je stosować. Przez myśl Desmond nie przeszło, że magiczna maść wymagała jakiejś specjalnej instrukcji. Tak, czy owak - wsmarować maść w miejsce, gdzie pękło żebro, poczuła ulgę, ale prędko o niej zapomniała. Musiała coś zrobić nie tak, oczywiście nie zdawała sobie sprawy co. w chwili, kiedy zaczęło okrutnie piec i swędzieć, uświadomiła sobie, że powinna była chociaż poprosić Justine o pomoc. Spojrzała na własną, odsłoniętą skórę i czuła się coraz bardziej przerażona tym co widzi. Brzydkie, ropne liszaje zaczęły pękać, nie była nawet w stanie przykryć tego (i ukryć swojego wstydu) szatą. Walczyła ze sobą, żeby nie zacząć tego drapać.
Tyle chociaż, że Brendan pojawił się obok, cały i zdrowy, mogła odetchnąć nie potrafiła się jednak skupić na zagadce maski śmierciożercy na dnie rzeki strzeżonej przez trójgłowego psa, kiedy tak upiornie ją piekło i swędziało. Ruszyła ścieżką przed siebie, przytrzymując ubranie, szybkim krokiem zbliżając się do Tonks, która stanęła przy pierwszym zaklęcie.
- Mogłabyś mi pomóc? To strasznie piecze i boli - odezwała się do niej prosząco, wyraźnie zażenowana, wskazując na poparzenia od maści z wodnej gwiazdy. Tonks była dawniej ratowniczką medyczną, miała nadzieję, że jej pomoże.
Wzrok Desmond padł na postać utkaną z cienia. Mężczyznę z zawiniątkiem w rękach. Maxine uniosła różdżkę i powiedziała: - Veritas Claro.
Tyle chociaż, że Brendan pojawił się obok, cały i zdrowy, mogła odetchnąć nie potrafiła się jednak skupić na zagadce maski śmierciożercy na dnie rzeki strzeżonej przez trójgłowego psa, kiedy tak upiornie ją piekło i swędziało. Ruszyła ścieżką przed siebie, przytrzymując ubranie, szybkim krokiem zbliżając się do Tonks, która stanęła przy pierwszym zaklęcie.
- Mogłabyś mi pomóc? To strasznie piecze i boli - odezwała się do niej prosząco, wyraźnie zażenowana, wskazując na poparzenia od maści z wodnej gwiazdy. Tonks była dawniej ratowniczką medyczną, miała nadzieję, że jej pomoże.
Wzrok Desmond padł na postać utkaną z cienia. Mężczyznę z zawiniątkiem w rękach. Maxine uniosła różdżkę i powiedziała: - Veritas Claro.
That girl with pearls in her hair
is she real or just made of air?
The member 'Maxine Desmond' has done the following action : Rzut kością
'k100' : 22
'k100' : 22
Czarny cień przemknął tuż obok niej, przesunęła się wtedy w bok zupełnie odruchowo, choć właściwie nie musiała, bo by jej nie uderzył. Czuła jednak narastającą nieprzyjemną atmosferę tego miejsca, co tylko przekonywało ją, by zachować odpowiednią czujność. Czymkolwiek było to przepełnione czernią coś, na pewno nie ona była tego celem. Poszybowała więc w dół i przystanęła na ziemi, tuż obok Tonks, gdy cień zaczął się formować i zaczął przypominać niezwykle znajomą sylwetkę. Wydawało się, że przez chwilę poczuła jak niepewność ogarnęła obie dłonie i te zadrżały. Rozpoznała błysk w tym oku.
Jej spojrzenie powędrowało na Justine, ledwie przez krótką chwilę ogarnięte przez niepewność. Połączyła jednak fakty zebrane w głowie dzisiejszego dnia oraz plotki. Usta jakby nagle ogarnęła dziwna suchota, przy rozłączeniu warg lekko się skleiły, a w głowie pojawiła się jasność. Twarz Marcelli jednak trwała w nieznacznym zaskoczeniu. Mężczyzna tak znajomy w dłoniach trzymał zawiniątko, ale musiał być tylko wizją, wiedziała, że tak było, inaczej jego głos już dawno rozległby się w jej kieszeni. W jednej dłoni trzymała swoją miotłę, zaś drugą zacisnęła na różdżce.
Uczucie jej towarzyszące było przedziwne, schowała je jednak gdzieś głęboko, rozumiejąc, że to nie czas i nie miejsce na rozważania. One jednak przychodziły same. Budowały wewnątrz niej historię, którą musiała w pewnym stopniu stać się częścią, być może kompletnym przypadkiem. Jednak nie wierzyła w przypadki. Magia nie pozwalała sobie na przypadki. Nie ta magia, którą mieli w różdżkach, ale ta ukryta w całym świecie, której ambasadorami były gwiazdy. Z jakiegoś powodu pojawiła się niepewna myśl - myśl o tym, że to nie przypadek, że ona również tutaj jest.
Uniosła różdżkę w stronę Sama i rzuciła zaklęcie, właściwie powtarzając je po Maxine.
- Veritas Claro.
Jej spojrzenie powędrowało na Justine, ledwie przez krótką chwilę ogarnięte przez niepewność. Połączyła jednak fakty zebrane w głowie dzisiejszego dnia oraz plotki. Usta jakby nagle ogarnęła dziwna suchota, przy rozłączeniu warg lekko się skleiły, a w głowie pojawiła się jasność. Twarz Marcelli jednak trwała w nieznacznym zaskoczeniu. Mężczyzna tak znajomy w dłoniach trzymał zawiniątko, ale musiał być tylko wizją, wiedziała, że tak było, inaczej jego głos już dawno rozległby się w jej kieszeni. W jednej dłoni trzymała swoją miotłę, zaś drugą zacisnęła na różdżce.
Uczucie jej towarzyszące było przedziwne, schowała je jednak gdzieś głęboko, rozumiejąc, że to nie czas i nie miejsce na rozważania. One jednak przychodziły same. Budowały wewnątrz niej historię, którą musiała w pewnym stopniu stać się częścią, być może kompletnym przypadkiem. Jednak nie wierzyła w przypadki. Magia nie pozwalała sobie na przypadki. Nie ta magia, którą mieli w różdżkach, ale ta ukryta w całym świecie, której ambasadorami były gwiazdy. Z jakiegoś powodu pojawiła się niepewna myśl - myśl o tym, że to nie przypadek, że ona również tutaj jest.
Uniosła różdżkę w stronę Sama i rzuciła zaklęcie, właściwie powtarzając je po Maxine.
- Veritas Claro.
nim w popiół się zmienię, będę wielkim
płomieniem
Ruiny
Szybka odpowiedź
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Mniejsze wyspy :: Oaza Harolda