Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk
Most na Wensum
AutorWiadomość
First topic message reminder :
Most na rzece Wensum
Jedna z ważniejszych rzek Norfolk, szeroka i malowniczo płynąca pomiędzy polami i zielonymi lasami, przyciąga nie tylko miłośników natury, ale także zielarzy. Na jej brzegach rośnie wiele niezwykle rzadkich ziół oraz roślin o niespotykanych nigdzie indziej właściwościach. Gęsto zarośnięte tereny niekiedy utrudniają dostęp do wody, lecz gdy już uda się przedrzeć przez wysokie chaszcze - które zdają się chronić swych sekretnych cudów zielarstwa - trud okaże się więcej niż opłacalny, dzieląc się z wytrwałym wędrowcem bujną zielenią. Rosną tutaj rzadkie lecznicze liście oraz gałązki niezbędne do eliksirów lub magicznych rytuałów. Najwięcej tego rodzajów flory porasta brzegi Wensum tuż przy znanym moście, łączącym dwa niewielkie miasteczka. Jest nieco zaniedbany, kamienie obsypują się z wsporników, niezwykle rzadko pojawiają się tam ludzie, stanowi jednak doskonałe miejsce do obserwowania brzegów rzeki w poszukiwaniu specjalnej roślinności.
Podniosła różdżkę. Słabnące palce zacisnęły się na znajomym drewnie, a serce waliło w piersi, jakby odliczając ostatnie chwile jej życia. Tak jej się przynajmniej z tamtej perspektywy wydawało. Ona i Samuel byli zdolni, ale przeciwnicy okazali się lepsi, przynajmniej jeden z nich, bo drugi przez większość walki leżał spetryfikowany i Sophia nie znała jego możliwości. Nie dano im nawet szansy, by mogli z mocą zakonu się uzdrowić i z większą energią walczyć z osłabionymi czarnoksiężnikami. Mogli to wygrać – ale ich przeciwnik był niezwykle potężny, skoro z takimi obrażeniami nadal był w stanie materializować tak silną czarną magię. Zdecydowanie nie trafili na tak nieudolnych czarodziejów jak ci z Dziurawego Kotła, choć początkowo na to liczyła. Ci nie zamierzali sami wejść w pułapkę, a obrócili odważny czyn Samuela przeciwko aurorom.
Słyszała inkantację, którą wypowiedział mężczyzna, najwyraźniej pragnący przejąć nad nią kontrolę. Ale Sophia wolałaby umrzeć, niż pozwolić, by jej osoba została wykorzystana do czynienia zła wbrew jej woli. Zaklęcie mu się nie udało, ale nie mogła dać mu szansy na kolejną próbę. Gdyby nie to, że wąż sam zwrócił się w jej stronę, spróbowałaby go sprowokować do ataku i wystawić się na ukąszenie. Nie miała w zanadrzu innego sposobu, by odebrać sobie życie i uniemożliwić mężczyźnie jego zamiary, jej nadzieja na szybki koniec była w tym wielkim, paskudnym wężu. Rzeka była zbyt daleko, by zdążyła rzucić się w jej wody. Lepiej było umrzeć będąc do samego końca sobą niż żyć spętaną przez wolę kogoś złego, kto mógłby ją zmusić do czynienia potworności.
Nawet nie próbowała uniknąć ataku – choć jej ciało było osłabione i ociężałe, więc nie miałaby szans umknąć przed gibkim i silnym ciałem węża, który błyskawicznie zamachnął się łbem, gotów wbić kły w jej nogę. Wciąż stała wyprostowana, gotowa powitać swój koniec. Czuła, że zaraz upadnie na trawę obok Samuela, który wciąż leżał nieruchomy tuż przy niej, nie odsunęła się. Pocieszająca była myśl, że nie miała nikogo, kogo życie nie byłoby po jej odejściu takie samo. Koledzy aurorzy jakoś się z tym pogodzą – nie byłaby pierwszą ani nie ostatnią, która zginęła w walce. Inni znajomi także jakoś się z tym pogodzą, choć żałowała, że nie zdąży zrobić dla Zakonu nic więcej, nie miała dość sił, by rzucić to ostatnie Aequitio i pociągnąć czarnoksiężników w mrok razem z sobą i Samuelem. Dzisiaj zawiedli, dali się pokonać i nie osiągnęli celu misji, w dodatku Zakon mógł stracić dwóch aurorów, w tym zdolnego Gwardzistę. Chyba że jeszcze wydarzy się jakiś cud – ale wiedziała, że możliwość śmierci była bardzo realna i liczyła się z nią, patrząc, jak ogromny gadzi łeb zbliża się do jej uda i tylko ułamki sekund dzieliły ją od ukąszenia.
Słyszała inkantację, którą wypowiedział mężczyzna, najwyraźniej pragnący przejąć nad nią kontrolę. Ale Sophia wolałaby umrzeć, niż pozwolić, by jej osoba została wykorzystana do czynienia zła wbrew jej woli. Zaklęcie mu się nie udało, ale nie mogła dać mu szansy na kolejną próbę. Gdyby nie to, że wąż sam zwrócił się w jej stronę, spróbowałaby go sprowokować do ataku i wystawić się na ukąszenie. Nie miała w zanadrzu innego sposobu, by odebrać sobie życie i uniemożliwić mężczyźnie jego zamiary, jej nadzieja na szybki koniec była w tym wielkim, paskudnym wężu. Rzeka była zbyt daleko, by zdążyła rzucić się w jej wody. Lepiej było umrzeć będąc do samego końca sobą niż żyć spętaną przez wolę kogoś złego, kto mógłby ją zmusić do czynienia potworności.
Nawet nie próbowała uniknąć ataku – choć jej ciało było osłabione i ociężałe, więc nie miałaby szans umknąć przed gibkim i silnym ciałem węża, który błyskawicznie zamachnął się łbem, gotów wbić kły w jej nogę. Wciąż stała wyprostowana, gotowa powitać swój koniec. Czuła, że zaraz upadnie na trawę obok Samuela, który wciąż leżał nieruchomy tuż przy niej, nie odsunęła się. Pocieszająca była myśl, że nie miała nikogo, kogo życie nie byłoby po jej odejściu takie samo. Koledzy aurorzy jakoś się z tym pogodzą – nie byłaby pierwszą ani nie ostatnią, która zginęła w walce. Inni znajomi także jakoś się z tym pogodzą, choć żałowała, że nie zdąży zrobić dla Zakonu nic więcej, nie miała dość sił, by rzucić to ostatnie Aequitio i pociągnąć czarnoksiężników w mrok razem z sobą i Samuelem. Dzisiaj zawiedli, dali się pokonać i nie osiągnęli celu misji, w dodatku Zakon mógł stracić dwóch aurorów, w tym zdolnego Gwardzistę. Chyba że jeszcze wydarzy się jakiś cud – ale wiedziała, że możliwość śmierci była bardzo realna i liczyła się z nią, patrząc, jak ogromny gadzi łeb zbliża się do jej uda i tylko ułamki sekund dzieliły ją od ukąszenia.
Never fear
shadows, for
shadows only
mean there is
a light shining
somewhere near by.
shadows, for
shadows only
mean there is
a light shining
somewhere near by.
Żadnemu z obecnych nie dopisało szczęście. Tristanowi nie udało się wyssać życia z mniejszego węża, Drew nie udało się ocknąć z petryficusa, a Sophia nie uniknęła ataku gigantycznej kobry. Gad zaatakował ją, wbijając się kłami w jej udo, czyniąc jej w ten sposób mnóstwo bólu, wtłaczając do jej organizmu mnóstwo jadu. Dziewczynie zawróciło się w głowie. Cierpiąc traciła czucie w kończynach, a w końcu utraciła całkowicie przytomność i runęła bezwładnie na ziemię.
Po przeciwnej stronie mostu zatrzymał się mężczyzna. Najwyraźniej ocknął się, bo podniósł głowę i spostrzegł mężczyznę i trzy ciała, a przy nich dwa wielkie węże. Wyraźnie się przestraszył, stanął w miejscu. Teraz Tristan mógł go zobaczyć wyraźniej - nie przypominał czarodzieja. Prawdopodobnie był więc mugolem. Ubranie wskazywało na niższą klasę społeczną.
— Ej! Wszystko tam w porządku?! — krzyknął nieco ochrypłym głosem, rozglądając się przy tym. Zmierzył Tristana wzrokiem, dziwiąc się jego strojowi. — O! Eee... Księżuniu! Przechodzili tędy moi przyjaciele? Tacy, no... Trochę tędzy, podobnie ubrani, z bronią? — Po chwili przestąpił z nogi na nogę. — Było ich dużo. Bardzo dużo. Są bardzo niebezpieczni, oj bardzo niebezpieczni. Ech, szlag by to, pójdę już sobie.
Nie ruszył się jednak, tylko wiercił, rozglądając.
| ST wybudzenia się z Petryficusa wynosi 100. Do rzutu dodaje się bonus biegłości: odporność psychiczna.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
Po przeciwnej stronie mostu zatrzymał się mężczyzna. Najwyraźniej ocknął się, bo podniósł głowę i spostrzegł mężczyznę i trzy ciała, a przy nich dwa wielkie węże. Wyraźnie się przestraszył, stanął w miejscu. Teraz Tristan mógł go zobaczyć wyraźniej - nie przypominał czarodzieja. Prawdopodobnie był więc mugolem. Ubranie wskazywało na niższą klasę społeczną.
— Ej! Wszystko tam w porządku?! — krzyknął nieco ochrypłym głosem, rozglądając się przy tym. Zmierzył Tristana wzrokiem, dziwiąc się jego strojowi. — O! Eee... Księżuniu! Przechodzili tędy moi przyjaciele? Tacy, no... Trochę tędzy, podobnie ubrani, z bronią? — Po chwili przestąpił z nogi na nogę. — Było ich dużo. Bardzo dużo. Są bardzo niebezpieczni, oj bardzo niebezpieczni. Ech, szlag by to, pójdę już sobie.
Nie ruszył się jednak, tylko wiercił, rozglądając.
| ST wybudzenia się z Petryficusa wynosi 100. Do rzutu dodaje się bonus biegłości: odporność psychiczna.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
- Informacje:
- Żywotność
Tristan - 113/222 (użycia mgły: 1/5) kara: -20
kąsane (-18), psychiczne (-91)
Drew - 65/215 kara: -50
psychiczne (-132), kąsane (-18),
Samuel - -54/266 (użycia patronusa: 0/5) utrata przytomności
kąsane - łydka (-148), psychiczne (-112), zatrucia (-60)
Sophia- -93 /240 utrata przytomności
kąsane - łydka (-18), psychiczne (-255), zatrucia (-60)
Seba -119/119
Krzychu- 159/159
Postać 180/180
Zmierzył obcego uważnym wzrokiem. Najpewniej nie był czarodziejem, strój bywał mylny, ale z jego ust wymsknęło się też mugolskie określenie - nie przechodziła tędy żadna mugolska armia i lepiej dla niej, żeby się to nie zmieniło. A może - armia ta dawno już oszalała od zamglonej viento somnią przestrzeni. Mugolska broń go nie przerażała, nie sądził, by mogła mieć moc przewyższającą siłą zdolności magiczne. Wysławiał się tępo nawet jak na mugola, jeśli był lekarzem, to z pewnością nie takim, który mógłby im pomóc. Był za to żywy - i miał ciało, z którego mogliby się posilić, gdyby Drew znalazł w sobie na to wystarczająco dużo sił. Kątem oka spojrzał na Macnaira, nie miał szans wydostać się ze swojego więzienia samodzielnie.
- Mój przyjaciel jest ranny - odparł, być może nieco zbyt obojętnie, z arogancko zadartą brodą, patrząc wprost na twarz nieznajomego. - Pomóż mu - w zasadzie nie poprosił, duma nie pozwoliłaby mu na prośbę wystosowaną w kierunku mugola - nie rozumiał tytułu, którym określiła go ta szlama - brzmiał podobnie do księcia, a to stawiała go na wyższej pozycji - na tej, do której przywykł. - Ci dwoje zostali zranieni przez węże. Znam się na nich, ale sam wszystkiego nie zrobię. - Badawczym spojrzeniem obserwował każdy jego ruch, wciąż zaciskając pięść na rękojeści różdżki - nie sądząc, by ten człowiek zdawał sobie sprawę z tego, jak niebezpieczną była ona bronią. Chciał go bliżej, jeśli rzeczywiście gdzieś w okolicy znajdowali się jego przyjaciele, to nie powinni znęcać się nad nim na widoku. Macnair był zbyt osłabiony, żeby mogli sobie na to pozwolić - a Tristan go potrzebował. Zdolnego do działania, inaczej nie zdołają wzmocnić niewidzialnych murów Azkabanu. Sam - zbliżył się w kierunku Drew, obracając się ku niemu tyłem do mugola - tak, by nie widział, wysuniętej ku Macnairowi różdżki:
- Finite incantatem - Nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak mocno inkantacje zaklęć przypominały łacińskie modlitwy, których człowiek tak prosty pojąć przecież nie mógł.
- Mój przyjaciel jest ranny - odparł, być może nieco zbyt obojętnie, z arogancko zadartą brodą, patrząc wprost na twarz nieznajomego. - Pomóż mu - w zasadzie nie poprosił, duma nie pozwoliłaby mu na prośbę wystosowaną w kierunku mugola - nie rozumiał tytułu, którym określiła go ta szlama - brzmiał podobnie do księcia, a to stawiała go na wyższej pozycji - na tej, do której przywykł. - Ci dwoje zostali zranieni przez węże. Znam się na nich, ale sam wszystkiego nie zrobię. - Badawczym spojrzeniem obserwował każdy jego ruch, wciąż zaciskając pięść na rękojeści różdżki - nie sądząc, by ten człowiek zdawał sobie sprawę z tego, jak niebezpieczną była ona bronią. Chciał go bliżej, jeśli rzeczywiście gdzieś w okolicy znajdowali się jego przyjaciele, to nie powinni znęcać się nad nim na widoku. Macnair był zbyt osłabiony, żeby mogli sobie na to pozwolić - a Tristan go potrzebował. Zdolnego do działania, inaczej nie zdołają wzmocnić niewidzialnych murów Azkabanu. Sam - zbliżył się w kierunku Drew, obracając się ku niemu tyłem do mugola - tak, by nie widział, wysuniętej ku Macnairowi różdżki:
- Finite incantatem - Nawet nie zdając sobie sprawy z tego, jak mocno inkantacje zaklęć przypominały łacińskie modlitwy, których człowiek tak prosty pojąć przecież nie mógł.
the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Śmierciożercy
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 23
--------------------------------
#2 'k10' : 4
--------------------------------
#3 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 23
--------------------------------
#2 'k10' : 4
--------------------------------
#3 'Anomalie - CZ' :
Mężczyzna z lekkim wahaniem obejrzał się dookoła, a następnie wkroczył na most i przeszedł na drugą stronę rzeki, gnąc w dłoniach swoją starą czapkę. Kiedy dostrzegł dwa ciała przy wężach zastygł, kilka kroków przed Tristanem.
—O, zaraza, trzeba ich zabrać do szpitala! To wszystko te węże? Te bestie?!— Jęknął, cofając się, materiał przyciskając zaś do piersi.
Podszedł do Drew i klęknął przy nim, nie zauważając różdżki obcego, a nawet nie zwracając na niego za bardzo uwagi. Czar czarnoksiężnika okazał się nieskuteczny, a Drew wciąż leżał na ziemi sparaliżowany. — Biedak, może kręgosłup ma złamany. Gdzieś tam, na zachód, kilka mil jest szpital.Tam mu pomogą — odpowiedział człowiek. — Zwykły człowiek jestem, na stolarce się znam, ale nie umiałbym go wyleczyć. Tabletek żadnych nie mam, ale mogę do apteki skoczyć, by doraźnie mu pomóc. Co pan na to, księciuniu? Ale szpital lepiej, naprawdę. Lekarze są tam nieźli.
Przeszukał czarodzieja na ziemi i znalazłszy przy boku jakieś fiolki zdziwił się ogromnie.
—A cóż to?
| Pomiędzy tym, a następnym postem Mistrza Gry możecie dokonać do trzech akcji angażujących, których skutki oceni Mistrz Gry pod koniec tury. Aktualnie nie ma mapy, więc poruszanie się po obszarze jest dowolne.
ST wybudzenia się z Petryficusa wynosi 100. Do rzutu dodaje się bonus biegłości: odporność psychiczna.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
—O, zaraza, trzeba ich zabrać do szpitala! To wszystko te węże? Te bestie?!— Jęknął, cofając się, materiał przyciskając zaś do piersi.
Podszedł do Drew i klęknął przy nim, nie zauważając różdżki obcego, a nawet nie zwracając na niego za bardzo uwagi. Czar czarnoksiężnika okazał się nieskuteczny, a Drew wciąż leżał na ziemi sparaliżowany. — Biedak, może kręgosłup ma złamany. Gdzieś tam, na zachód, kilka mil jest szpital.Tam mu pomogą — odpowiedział człowiek. — Zwykły człowiek jestem, na stolarce się znam, ale nie umiałbym go wyleczyć. Tabletek żadnych nie mam, ale mogę do apteki skoczyć, by doraźnie mu pomóc. Co pan na to, księciuniu? Ale szpital lepiej, naprawdę. Lekarze są tam nieźli.
Przeszukał czarodzieja na ziemi i znalazłszy przy boku jakieś fiolki zdziwił się ogromnie.
—A cóż to?
| Pomiędzy tym, a następnym postem Mistrza Gry możecie dokonać do trzech akcji angażujących, których skutki oceni Mistrz Gry pod koniec tury. Aktualnie nie ma mapy, więc poruszanie się po obszarze jest dowolne.
ST wybudzenia się z Petryficusa wynosi 100. Do rzutu dodaje się bonus biegłości: odporność psychiczna.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
- Informacje:
- Żywotność
Tristan - 113/222 (użycia mgły: 1/5) kara: -20
kąsane (-18), psychiczne (-91)
Drew - 65/215 kara: -50
psychiczne (-132), kąsane (-18),
Samuel - -54/266 (użycia patronusa: 0/5) utrata przytomności
kąsane - łydka (-148), psychiczne (-112), zatrucia (-60)
Sophia- -93 /240 utrata przytomności
kąsane - łydka (-18), psychiczne (-255), zatrucia (-60)
Seba -119/119
Krzychu- 159/159
Postać 180/180
Zastanawiające - mugole też mieli szpitale. Nie chciał się nawet zastanawiać nad tym, iloma chorobami można by się w nich zarazić, nie wspominając nawet o narażeniach na wieprzowinę; nie zastanawiałby się nad pobytem w tym miejscu nawet gdyby wierzył, że mugolskie specyfiki są w stanie w jakikolwiek sposób zaradzić obrażeniom zadanym przez czarną magię. Obcy nie potrafił im pomóc, co nie było zbyt pocieszające, jednak odesłanie mężczyzny do apteki wydawało się pomysłem równie nierozsądnym, nie miał pewności, czy z niej wróci - i, znów, nie mógł też wiedzieć, czy w wyposażeniu mugolskiej apteki znajduje się cokolwiek silniejszego od rumianku, który zapewne nie postawi Macnaira na nogi.
- Zostań, pomożesz nam - zdecydował więc, jakby oczywistym było, że ten go usłucha. Pomijając powtórzony tytuł - teraz zrozumiał go lepiej - człowiek ten był tylko szlamem, który usłuchać go musiał. - Antidotum - wyjaśnił bez zająknięcia na jego pytanie, Macnair nie był wszak zatruty. - Zostaw, nie ma wśród nich odpowiedniego. Sprawdź, czy tamci dwaj nie mają podobnego - polecił zamiast tego, również dlatego, że nad Macnairem potrzebował spokoju. I dyskrecji - nie potrzebował wrzasku. - Jeśli będziesz się zachowywał spokojnie przy wężach, nic ci nie zrobią - stwierdził z przekonaniem, choć pełnego żywić nie mógł - węże raczej nie powinny zaatakować jego sojusznika. Dopiero później - nachylił się nad ciałem Drew, szepcząc inkantację:
- Finite incantatem
- Zostań, pomożesz nam - zdecydował więc, jakby oczywistym było, że ten go usłucha. Pomijając powtórzony tytuł - teraz zrozumiał go lepiej - człowiek ten był tylko szlamem, który usłuchać go musiał. - Antidotum - wyjaśnił bez zająknięcia na jego pytanie, Macnair nie był wszak zatruty. - Zostaw, nie ma wśród nich odpowiedniego. Sprawdź, czy tamci dwaj nie mają podobnego - polecił zamiast tego, również dlatego, że nad Macnairem potrzebował spokoju. I dyskrecji - nie potrzebował wrzasku. - Jeśli będziesz się zachowywał spokojnie przy wężach, nic ci nie zrobią - stwierdził z przekonaniem, choć pełnego żywić nie mógł - węże raczej nie powinny zaatakować jego sojusznika. Dopiero później - nachylił się nad ciałem Drew, szepcząc inkantację:
- Finite incantatem
the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Śmierciożercy
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 89
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 89
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
Ledwie inkantacja spłynęła z jego ust, dźwięcznie, melodyjnie, pewien, ze dokonał swego - efekty winny ukazać się lada moment, Macnair znów poruszy ciałem - nareszcie. Finalny efekt walki być może go zadziwi, nie bardziej, niż jego aktualny stan. Potrzebował się pożywić, wzmocnić, uleczyć - Tristan zdawał sobie sprawę z tego, że żadne z nich nie potrafiło tego uczynić. Kiedy obcy odnalazł fiolki przy ciele Drew, przeszło mu przez myśl, że i obcy mogli posiadać odpowiednie wywary lecznicze - jednak bez ich pomocy nie byli w stanie odmierzyć dla siebie odpowiedniej dawki. Jego imperius zawiódł - więc zawiódł też jego plan. Musiał wzmocnić go inaczej.
- Magicus extremos - wymamrotał, ledwie zakończył pierwszą z inkantacji - wciąż nad Macnairem, to jemu zamierzając ofiarować wzmocnienie.
- Magicus extremos - wymamrotał, ledwie zakończył pierwszą z inkantacji - wciąż nad Macnairem, to jemu zamierzając ofiarować wzmocnienie.
the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Śmierciożercy
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 52
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 52
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
I dopiero, kiedy wyszeptał druga inkantację, obejrzał się przez ramię na mężczyznę, to ku niemu kierując różdżkę po raz ostatni. Wyglądało na to, że potrzebowali jego ciała, żywego, całego, zdrowego, przepełnionego jasną, zdrową krwią i wzmacnianego spokojnym biciem serca. Potrzebowali energii, z której zaczerpną własnej - musieli go jednak zachować przy sobie dopóty, dopóty nie zaspokoi ich potrzeb. Bez ucieczki, bez wrzasku, bez ratunku:
- Petryficus totalus - wypowiedział spokojnie, zamierzając unieruchomić mężczyznę.
- Petryficus totalus - wypowiedział spokojnie, zamierzając unieruchomić mężczyznę.
the vermeil rose had blown in frightful scarlet and its thorns
o u t g r o w n
Tristan Rosier
Zawód : Arystokrata, smokolog
Wiek : 32
Czystość krwi : Szlachetna
Stan cywilny : Żonaty
the death of a beautiful woman is, unquestionably, the most poetical topic in the world
OPCM : 38 +2
UROKI : 30
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 1
CZARNA MAGIA : 60 +5
ZWINNOŚĆ : 10
SPRAWNOŚĆ : 15 +6
Genetyka : Czarodziej
Śmierciożercy
The member 'Tristan Rosier' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 49
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
#1 'k100' : 49
--------------------------------
#2 'Anomalie - CZ' :
Mężczyzna spojrzał na Tristana z lekką rezerwą, małym przestrachem, lecz pokiwał głową na znak potwierdzenia. Mimo to nie wyglądał na całkiem przekonanego, co do potrzeby udzielenia im pomocy. Jego wzrok sugerował, że zdał sobie sprawę, że wpakował się w coś, z czego chciał się już jak najszybciej wyplątać. Zgodnie z poleceniem ruszył w kierunku nieprzytomnych czarodziejów, ale obecność dwóch wielkich gadów skutecznie go sparaliżowała. Zatrzymał się w miejscu i zaprotestował.
— Ni-nie. Z całym szacunkiem, ale n-nie. Zawiadomię kogoś — zaproponował, zgrabnym krokiem idąc w bok, choć zwracał się do Rosiera i patrzył w jego kierunku. Chciał uciec. Gdzieś w oddali, po tej samej stronie rzeki dało się słyszeć męskie głosy.— H-Hej! Tutaj!— krzyknął od razu.
Finite Tristana skutecznie zdjęło z towarzysza urok, który sparaliżował go na okres całej walki. Drew mógł się w końcu podnieść i przystąpić do działania. Kolejne zaklęcie również się powiodło, a Macnair mógł poczuć, jak moc wzmacnia go, na chwilę zwiększając jego możliwości. Kolejne zaklęcie, skierowane w mężczyznę się nie udało. Ten dopiero teraz, widząc jakiś kawałek patyka skierowany w jego stronę zdziwił się i spanikował.
— Co to jest? Co ty robisz? Panie, daj pan spokój, chciałem pomóc!— Wydawał się skonsternowany tym, co się działo obok. Stał jednak w miejscu.
|Pomiędzy tym, a następnym postem Mistrza Gry możecie dokonać do trzech akcji angażujących, których skutki oceni Mistrz Gry pod koniec tury. Aktualnie nie ma mapy, więc poruszanie się po obszarze jest dowolne.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
— Ni-nie. Z całym szacunkiem, ale n-nie. Zawiadomię kogoś — zaproponował, zgrabnym krokiem idąc w bok, choć zwracał się do Rosiera i patrzył w jego kierunku. Chciał uciec. Gdzieś w oddali, po tej samej stronie rzeki dało się słyszeć męskie głosy.— H-Hej! Tutaj!— krzyknął od razu.
Finite Tristana skutecznie zdjęło z towarzysza urok, który sparaliżował go na okres całej walki. Drew mógł się w końcu podnieść i przystąpić do działania. Kolejne zaklęcie również się powiodło, a Macnair mógł poczuć, jak moc wzmacnia go, na chwilę zwiększając jego możliwości. Kolejne zaklęcie, skierowane w mężczyznę się nie udało. Ten dopiero teraz, widząc jakiś kawałek patyka skierowany w jego stronę zdziwił się i spanikował.
— Co to jest? Co ty robisz? Panie, daj pan spokój, chciałem pomóc!— Wydawał się skonsternowany tym, co się działo obok. Stał jednak w miejscu.
|Pomiędzy tym, a następnym postem Mistrza Gry możecie dokonać do trzech akcji angażujących, których skutki oceni Mistrz Gry pod koniec tury. Aktualnie nie ma mapy, więc poruszanie się po obszarze jest dowolne.
Na pojedynku obowiązują stare zasady dotyczące odporności psychicznej, a także rzucania zaklęć.
Wąż Sebastian jest Czarną Mambą, ma 119 punktów żywotności, ok. 2 metry długości. Jego sprawność wynosi 26. Będzie poruszał się z prędkością 1 kratki na turę.
Wąż Krzysztof to pięciometrowa Kobra Królewska. Ma 159* punktów żywotności. Jego sprawność wynosi 66*, a także zatruwa jadem odbierającym 60* punktów żywotności na turę.
- Informacje:
- Żywotność
Tristan - 113/222 (użycia mgły: 1/5) kara: -20
kąsane (-18), psychiczne (-91)
Drew - 65/215 kara: -50
psychiczne (-132), kąsane (-18),
Samuel - -54/266 (użycia patronusa: 0/5) utrata przytomności
kąsane - łydka (-148), psychiczne (-112), zatrucia (-60)
Sophia- -93 /240 utrata przytomności
kąsane - łydka (-18), psychiczne (-255), zatrucia (-60)
Seba -119/119
Krzychu- 159/159
Postać 180/180
Magicus Extremos Drew +20 (Tristan)
W chwili, gdy mugol do niego podszedł poczuł okropny dyskomfort i pragnął czym prędzej dźwignąć się na nogi. Ten skretyniały niemagiczny rozpoczął przegląd jego eliksirów - jak śmiał? Tristan dobrze jednak rozegrał ów sytuację i kiedy popłynęły z jego ust inkantacje Drew w końcu mógł poruszyć nogą. Zrobił to spokojnie, bez zbędnego szumu; najpierw stopa, później palce i finalnie wolno podniósł się ku górze. Wszystko go bolało, w głowie panował istny chaos i choć walkę oglądał z pozycji leżącej to mocno oberwał - szczególnie na skutek zaklęcia jednego z atakujących. Chciał poznać ich tożsamość. Skinął głową w kierunku Tristana, był mu naprawdę wdzięczny. Wiedział, że nie pokazał swoich możliwości, ale Rosier z pewnością brał na to poprawkę.
Spojrzawszy na mugola spodziewał się, że zacznie zadawać niepotrzebne pytania, nie wyglądał na nader inteligentnego. -Malesuritio.- wypowiedział cicho kierując różdżkę w stronę mężczyzny nie mając innego wyboru - był zbyt słaby na próbę rzucenia zaklęcia petryfikującego. Facet zachowywał się coraz głośniej, ale właściwie ściągnięcie nowych gapiów zapewni im nową krew, nowe siły.
Spojrzawszy na mugola spodziewał się, że zacznie zadawać niepotrzebne pytania, nie wyglądał na nader inteligentnego. -Malesuritio.- wypowiedział cicho kierując różdżkę w stronę mężczyzny nie mając innego wyboru - był zbyt słaby na próbę rzucenia zaklęcia petryfikującego. Facet zachowywał się coraz głośniej, ale właściwie ściągnięcie nowych gapiów zapewni im nową krew, nowe siły.
Drew Macnair
Zawód : Namiestnik hrabstwa Suffolk, fascynat nakładania klątw
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Danger is a beautiful thing when it is purposefully sought out.
OPCM : 40
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +4
CZARNA MAGIA : 60 +7
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Metamorfomag
Śmierciożercy
The member 'Drew Macnair' has done the following action : Rzut kością
#1 'k100' : 37
--------------------------------
#2 'k10' : 2
--------------------------------
#3 'Anomalie - DN' :
#1 'k100' : 37
--------------------------------
#2 'k10' : 2
--------------------------------
#3 'Anomalie - DN' :
/ zła anomalia, przepraszam
Drew Macnair
Zawód : Namiestnik hrabstwa Suffolk, fascynat nakładania klątw
Wiek : 31
Czystość krwi : Czysta
Stan cywilny : Zaręczony
Danger is a beautiful thing when it is purposefully sought out.
OPCM : 40
UROKI : 2 +2
ALCHEMIA : 0
UZDRAWIANIE : 0
TRANSMUTACJA : 5 +4
CZARNA MAGIA : 60 +7
ZWINNOŚĆ : 4
SPRAWNOŚĆ : 15 +3
Genetyka : Metamorfomag
Śmierciożercy
Most na Wensum
Szybka odpowiedź
Morsmordre :: Reszta świata :: Inne miejsca :: Anglia i Walia :: Norfolk